Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zachód Słońca
Hallow:
- ÂŁatwo wyprowadzić cię z równowagi - mówił wstając z fotela.
- Popracuj nad tym, bo wypowiedzi w napływie emocji tracą na wartości. - Szedł już odwrócony od Darisa kierując się do wyjścia. Przed wyjściem ukłonił się jeszcze dowódcy tego obozu, aby może uspokoić tego rozjuszonego pana i władce.
Przed skierowaniem się od razu do karczmy, wpierw ponownie przyjrzał się on obozowi, aby może znaleźć powód, dlaczego Darisa w tak łatwy sposób można było rozdrażnić. Jednak starał się on robić to dyskretnie i powoli, udając że ten wielki obóz był dla niego wielkim labiryntem, a on biedny z łatwością się tu gubił.
Ibnnin:
Obóz wyglądał tak jak poprzednio, niczego innego już nie dostrzegłeś. Ta część obozu byłą.. normalna, co oznaczało, że wszelkie podejrzane rzeczy mogły kryć się na zachodzie, bądź wschodzie.. A co z północą? Co tam, za tą stalową bramą się krylo? Czy było to niebezpieczne, czy raczej.. przyjazne?
Hallow:
Hallow po jakimś czasie, nie widząc swoim otoczeniu niczego nowego co by przypadkiem przykuło jego oczy, doszedł do karczmy, do której droga była mu raczej wiadoma. Przekroczył próg tawerny, gdzie rzekomo zaraz miał się odbywać turniej. Miał pewien niesmak po rozmowie z Darisem, bo nie osiągnął całkowicie czego chciał, a fakt że wcześniej nie zdążył zaciągnąć języka odebrał mu zapewne wiele trafnych argumentów.
// Chodzi tutaj o inne obozy i innych posiadaczy kluczy, tak? Bo raczej ten mały plac o 12 metrach średnicy ciężko byłoby podzielić na kierunki świata, a o bramie nic wcześniej nie było mówione, aby taka tutaj się znajdowała.
--- Cytat: Talseis w 30 Lipiec 2015, 12:02:11 ---wszelkie podejrzane rzeczy mogły kryć się na zachodzie, bądź wschodzie.. A co z północą? Co tam, za tą stalową bramą się krylo? Czy było to niebezpieczne, czy raczej.. przyjazne?
--- Koniec cytatu ---
Ibnnin:
//Tak, chodzi o pozostałe obozowiska i innych posiadaczy kluczy.
Karczma tym razem była inaczej udekorowana, niż ostatnio, jak tędy przechodziłeś. Stoły. które dawniej były poustawiane przy ścianach namiotów, teraz były ustawione w rządku. Na każdym stała butelka jakiegoś alkoholu, którego nie rozpoznałeś z tej odległości.
Twoi przeciwnicy już tam byli. Trzech rosłych najemników, którzy chrząkali coś do siebie i spoglądali na Ciebie, śmiejąc się. Podejrzewali pewno, że wygrają bez najmniejszych problemów.
Hallow:
- Witam - powiedział rozglądając się po wszystkich. - Czekacie na kogoś? - powiedział uśmiechając się i obserwując wszystkich gapiów, którzy aktualnie wytrzeszczali w jego kierunku gały.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej