Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zachód Słońca
Hallow:
- Kurwa, moja głowa. - Złapał się za potylice czując zaschniętą krew na całej jej długości. Chyba w drużynie musieli mieć jakiegoś olbrzyma jak bez trudu w stanie byli ogłuszyć takie bydle jak on. No cóż, przynajmniej nie podkulił ogona i nie uciekł jak podpowiadał mu zmysł przeżycia.
Hallow zauważając dziecko patrzące na niego przeraził się lekko. Przynieśli tutaj jeszcze sierotę po tamtym strażniku, aby jeszcze przed śmiercią zrobiło się orkowi żal. Dobre żarty...
Hallow podszedł do krat na czworakach, głównie przez to, że jego zmysł równowagi po tym mocnym uderzeniu był mocno nadszarpnięty. Nie był w stanie jeszcze chodzić, lecz była to raczej kwestia parunastu minut.
- Co tu robisz? - zapytał się dziecka.
//Czy zawsze będę musiał tyle czekać? :C
Hallow:
[member=1698]Szarleǰ[/member] Proszę o jakieś zakończenie tej wyprawy :C Z bólem serca stwierdzam, że chyba prowadzącemu nie zależy na wyprawie, a ja tylko jestem jakimś niechcianym obowiązkiem.
PS: REZYGNUJE z wyprawy :) w zgodzie i miłości, bez bólu i żalu, bez niepotrzebnych łez i straconych miesięcy.
Nawigacja
Idź do wersji pełnej