Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zachód Słońca

<< < (14/22) > >>

Ibnnin:
Gdy tylko przekroczyłeś próg, oślepił Cię blask pochodni. Ta część placu była wyjątkowo dobrze oświetlona, może z powodu zamieszkania.
Plac był okrągły, o średnicy dwunastu metrów. Wszędzie w okół stały namioty w barwach Valfden, gdzieniegdzie walały się stojaki z bronią i butelki po alkoholach. Po Twojej lewej dostrzegłeś mały plac treningowy, na którym obecnie przebywały dwa małe szkraby, ćwiczące starymi drewnianymi mieczykami. Były umazane błotem, a i tak śmiały się i szturchały.
Dalej po lewej, w głębi, dojrzałeś jakiś stary dom, niemal całkowicie rozwalony - jakby... zniszczony od pocisku katapulty.
Po prawej zaś była arena. Niewielka i prowizoryczna, na której walczyli gladiatorzy dla uciechy reszty społeczeństwa. Obecnie stała pusta.
- Chodź tutaj - Daris wszedł do jednego z większych namiotów. Sądząc po zapachu piwa i pieczeni, była to obozowa karczma.

Hallow:
Hallow nie zdziwił się na widok tej atrapy obozu. Jednak co łączyło to z dobrym obozem to to, że wszyscy mieszkali w namiotach. Jednak widok trochę go bawił, szczególnie te wszędzie walające się butelki po alkoholu. Ruiny pełną parą, tylko dziwne, że do takich miejsc wysyłają jeszcze dzieci.

Hallow wszedł do namioty kierując się za Darisem. Spodziewał się, że chociaż tam nie będą się walać na półprzytomni strażnicy.

// Czy jako item fabularny, nie związany potem z żadną nagrodą, a jedynie do lepszego aktorstwa i autentyczności mojej roli mogę posiadać notatnik z pisadłem(ołówek, pióro itp)?

Ibnnin:
//Szczerze, nikt się nigdy o takie coś nie pytał :P Ale nie widzę przeciwwskazań.

Namiot karczemny był największym w obozie. Zaraz po wejściu dostrzegłeś stoliki przy "ścianach". ÂŚrodek był wolny.. No, może nie całkowicie. Tańczyło tam parę par do wolnej pieśni, którą zagrała para muzyków.
Daris prowadził Cię przez karczmę aż na tyły, na zaplecze, gdzie... otworzył kolejne drzwi, tym razem w podłodze. Zeszliście razem, potem kilkuminutowa wędrówka tunelem i znów wyszliście na powierzchnię. Znajdowałeś się w jakimś bogatym namiocie, którego wcześniej nie dostrzegłeś.

Hallow:
- Skomplikowana droga, Panie Darisie. - powiedział rozglądając się po namiocie.

- Przejdę od razu do rzeczy, nie chce zabierać pańskiego jakże wartościowego i cennego czasu. Muszę się przejść przez północną bramę. - postawił sprawę jasno. Swymi oczami przewiercał swojego rozmówce, próbując w ten sposób wywrzeć na niego presję.

Ibnnin:
- I co w związku z tym? - uniósł wysoko jedną brew, siadając na jeden z foteli i nalewając do szklanicy szkarłatnego trunku. - Czemu przychodzisz z tym do mnie? Oczekujesz, że dam Ci klucz? Wiesz, że nie ma nic za darmo?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej