Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zachód Słońca

<< < (15/22) > >>

Hallow:
- Pańscy podwładni na pewno nie będą zadowoleni, że nie umie pan zapanować nad swoimi ludźmi, którzy upijają się w trupa - po wypowiedzianych słowach oderwał wzrok od Darisa i rozejrzał się za jakimś siedzeniem. Przecież nie będzie stał jak debil. Niech nie myśli, że jest kimś ważniejszym od Hallowa.

Ibnnin:
Obok Ciebie leżał jeszcze jeden fotel, najwyraźniej przyszykowany dla wszelakich gości. Obok stała samotna butelka piwa, też najpewniej przyszykowana dla przybyłych.
Daris spojrzał na Ciebie wzrokiem którego poszczyciłby się sam Król i roześmiał się, szczerze i długo, jak szaleniec.
- Myślisz, że interesuje mnie zdanie podwładnych?
Zaczął gmerać w kieszonce na klacie, by po chwili wyciągnąć mały kluczyk.
- Tego chcesz. Nie dostaniesz tego jednak za darmo.

Hallow:
Hallow wciąż stojąc spojrzał na Darisa z rozbawieniem.

- Kogoś nad panem na pewno zmartwiłyby takie złe wiadomości o tutejszej sytuacji, więc jeśli posada Panu miła to chyba powinien Pan dbać o dobrą opinie w ich oczach. - Hallow rozsiadł się w fotelu, który na pewno nie był do tego przystosowany. Jednak wielki ork jest dużym wyzwaniem dla takiego mebla, tudzież siedzenie na nim nie należy do najbardziej komfortowych sytuacji. Jednak ork nie narzekał i tylko znów rzucił wzrokiem na rozmówce, aby podtrzymać kontakt wzrokowy.

- Oczywiście w żaden sposób ja Panu nie grożę, tylko chce pokazać niemiłą możliwość, której zapewne oboje byśmy nie chcieli doświadczyć. Pańscy przełożeni w Atusel już węszą kogo tutaj nowego obsadzić w tych rejonach, aby mieć większą władzę. Polityka proszę Pana jest bardzo niebezpieczna. - Hallow nerwowo spoglądał na klucz, który z pewnością przydałby mu się, choć bardziej zależało mu na pozwoleniu przejścia przez drugie wejście, bo jednak kluczy było cztery, a pozwolenia potrzebował tylko od trzech osób.

Ibnnin:
- Skąd jakikolwiek pomysł, że ktoś nade mną stoi? ÂŻe ktokolwiek stoi nad tym obozem? A może sami jesteśmy sobie panami i sami decydujemy o tym, co zrobić? A może jesteśmy z kontynentu i szpiegujemy dla Meaneba? Nie wiesz tego, więc żadne.. sugestie w związku z tym nic Ci nie pomogą - powiedział i uśmiechnął się perfidnie, widząc Twój wzrok skierowany na klucz. - Dam Ci prostą propozycję. Moi ludzie uwielbiają walki i picie. Zorganizujemy dwie dyscypliny. Zawody w piciu i walki. Jeśli uda Ci się je wygrać, klucz będzie Twój.

Hallow:
Hallow milczał słuchając swojego rozmówcy z uśmiechem na twarzy. Bawiło go, że ten dorosły człowiek tak niewiele wie o życiu. Doczekawszy do końca wypowiedzi, rozpoczął swój monolog i serię pytań.

- Nikogo Pan nie ma nad sobą? Nikogo? - roześmiał się Hallow. - Mam w to uwierzyć?

- Ciekawią mnie pańscy inwestorzy, że nie boi się pan żadnego gniewu z ich strony. Tu nie dzieją się normalne rzeczy. - pochylił się trochę w stronę Dalisa - Mam naprawdę uwierzyć, że utrzymuje was ta garstka cierpiących, starców i kobiet z dziećmi, które spotkała po drodze do twojego obozu? - olał całkowicie sprawę zawodów, które uważał za ostateczność.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej