Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zachód Słońca
Hallow:
Ork odwzajemnił z czułością i z wielkim współczuciem. Pomimo, że miał malutki móżdżek to natura obdarzyła go wielkim sercem. Ze wzruszonych oczy popłynęły łzy, uwolnione przez żal i ból drugiej osoby. Nie mógł patrzeć na to martwe ciało niewinnej córeczki, a jej ojciec widocznie też był wdzięczny, że chociaż jego zdołał ocalić. Podczas obejmowania poklepał chłopa lekko po plecach, aby poza łzami pokazać mu jakoś jego wzruszenie i współczucie.
- Cóż się stało? - zapytał zasmarkany ork.
Ibnnin:
Widok rozklejonego orka i jego rozkleił. Zaczął bełkotać o bandytach, o złocie i towarach. O tym jak powiedział, że nie ma niczego prócz paru warzyw, o tym jak zabrano jego córkę, poderżnięto jej gardło i wypuszczono w jego stronę.. Płakał ale i uśmiechał się, z wdzięcznością, ale i smutkiem.
- Czego Ci trzeba? Mów, pomogę!
Hallow:
- Niczego mi nie trzeba... niczego. Czym bym się różnił od tych bandytów, gdybym czegoś od ciebie żądał? - powiedział w nagłym rozbłysku swego umysłu, jakby jakiś duch olśnił go i mówił zamiast niego.
Ibnnin:
- Ale, ale... Jak to tak? Bez żadnej zapłaty? Nic? Jestem Ci winny dozgonną wdzięczność! - chwycił Cię za rękę i kazał siąść obok wozu. - Zaraz coś dla Ciebie znajdę.. Jeszcze chwila...
Hallow:
- Wiele już utraciłeś i jeszcze chcesz mi coś ofiarować? Nie wiem czy jestem w stanie to przyjąć...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej