Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zachód Słońca

<< < (4/22) > >>

Ibnnin:
Gdyby drzewo było żywym stworzeniem, na pewno i ono przytuliło by biednego orka. Ale tak się nie stało. To było zwykłe drzewo, tak jak i ty byłeś zwykłym orkiem.
Obudziłeś się w brzasku nowego słońca, uśmiechnięty i wypoczety, gotów do dalszej - z pewnością męczącej - drogi.

Hallow:
Ork wstał powolnym ruchem, gdyż spanie to nie była jego szczytem marzeń. Obolałe plecy od spania w niedostosowanym do tego miejscu były teraz jego największym zmartwieniem. Nogi choć wypoczęte to reszta ciała piekła jak diabli. Ale ruszył na wprost, dalej drogą ku przygodom, które na niego czekają.

Ibnnin:
Na pierwszą przygodę natrafił już po dwudziestu minutach podróży. Gdy tak sobie szedł traktem, natrafił biedak na innego biedaka, przygniecionego wozem i wołającego o pomoc. Gdzies tam dalej leżały zwłoki jakiejś kobiety - najpewniej jego żony.

Hallow:
Wielki bohaterski ork ruszył pędem, aby pomóc wołającemu o pomoc wieśniakowi. Jego długie grube nogi w niesamowitym, nieludzkim biegu w ułamku sekundy doprowadziły go do wozu. Swoimi wielkimi, zielonymi łapskami starał się podnieść ten śmiercionośny pojazd.

Ibnnin:
Wóz odstąpił po kilku minutach zmagań, uwalniając biednego chłopa spod nieludzkiego ciężaru.
- Dziękuje panie, dziękuje! Gdyby nie ty, zmarłbym jak moja biedna córka!
Mężczyzna bez żadnego obrzydzenia, bez niczego, przyległ do Ciebie i przytulił po przyjacielsku, jak przystało na wdzięczną osobę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej