Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zachód Słońca

<< < (6/22) > >>

Ibnnin:
- Straciłem wiele, ale zyskałem jeszcze wiecej... Nową szansę. Na lepsze życie. Na nowe życie... - przytulił się raz jeszcze do Ciebie i zapłakał cicho.

Hallow:
- I tylko od ciebie zależy jak je przeżyjesz. Nie ma co dziękować, nie ma co łez wylewnie tracić. Trzeba iść i żyć jak podpowiada serce. - Ork tym razem nie przytulił człowieka. Uważał, że zbytnia czułość może doprowadzić człowieka do jeszcze większej rozpaczy i użalania się nad samym sobą. No przynajmniej teraz jego wolny umysł jakoś pracował logicznie, ale pewnie ten stan nie potrwa długo.

Ibnnin:
Człowiek w końcu przestał płakać, skierował się do wozu i wyciągnął małą paczuszkę.
- To taki drobny prezent. Parę skrętów bagiennego ziela, działa rozluźniająco!
Odwrócił się do Ciebie plecami, machnął ręką i poszedł w stronę ciała córki - najpewniej by je zbrukać pochować. Znów zostałeś sam, w ręce trzymając paczkę, w której według staruszka, znajdowało się parę skrętów bagiennego ziela.

Nazwa: Paczuszka ziela
Opis: Drobna paczuszka skrywająca w swoim wnętrzu kilka skrętów z bagiennego ziela.



Hallow:
Dziękuje... - powiedział otrzymując podarek od nieznajomego, który potem bez pożegnania się oddalił.

Ork podrapał się po głowie i bacznie obserwował paczuszkę, którą aktualnie trzymał w swoich wielkich zielonych łapskach. Potrząsnął... raz, dwa i nic. Nie wybuchło, więc chyba było całkiem bezpieczne. Zamierzał przyjrzeć się temu bliżej kiedy indziej.

Ruszył dalej drogą, omijając wielkie pobojowisko, rozwalony wóz i wielką plamę krwi, która wnikała już w ziemię. Było to pojedyncze wydarzenie, do którego nie miał zamiaru już wracać. Próbował porzucić ten widok zła i niesprawiedliwości ze swojej głowy, ale raczej odnosiło to marny skutek. Kilka chwil wcześniej i może zdołałby coś temu zaradzić. Bijąc się z myślami jego wielkie nogi przemierzały wąską drogę, która wiodła go ku celu.

Ibnnin:
I tak sobie szedłeś przez parę godzin, aż w końcu doszedłeś.. W oddali dojrzałeś blask ognisk, kilku ludzi i ruiny, o których wspomniał wcześniej elf. Były spowite mrokiem drzew, które nadawały im niepowtarzalnego klimatu grozy...
Jeden ze strażników chyba Cię zauważył, bo zaczął machać ręką w Twoją stronę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej