Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stella Artois
Funeris Venatio:
No ludzie i nieludzie się kręcili... Znaczy głównie ludzie, nieco rzadziej elfy, tak zauważalnie rzadziej. Było kilku krasnoludów, no trochę też maurenów. Ork był jeden, dwa inne niziołki i jaszczurka, tylko taka duża.
Elizabeth:
Elizabeth widząc tłum ludzi speszyła się. Była przyzwyczajona, że to inni olśnieni jej urodą, pragną zaoferować jej swoją pomoc. Widać, kiedyś musi być ten pierwszy raz. Powolnym krokiem z wymuszonym uśmiechem na ustach skierowała się w stronę orka, który wydawał się najbardziej szlachetną istotą w tłumie ludzi i nieludzi. Jednak był silny i wielki, co może zrobić takiej małej dziewczynce. A w ogóle orki są słodkie, choć zazwyczaj śmierdzą, niestety. Elizabeth przemogła się i podeszła do orka.
- Przepraszam. Można przeszkodzić? - przechyliła głowę lekko na bok uśmiechając się prosto w twarz orkowi.
Funeris Venatio:
Ork rozglądał się wokół, szukając źródła głosu. No nie znalazł.
Elizabeth:
- Tutaj panie orku, na dole - z jej ust wydobył się niewielki chichot.
- Jestem Elizabeth, miło poznać - ukłoniła się kobieco, gdy ten łaskawie tylko zwrócił na nią uwagę.
Funeris Venatio:
Ork cofnął się o krok, coby nie nadepnąć przypadkiem na tę niewielką kobietkę. Widząc jej bezpretensjonalnie uśmiechniętą twarz również mimowolnie skrzywił wargi w czymś, co na siłę mogłoby uchodzić za uśmiech.
- Dushnik Yal - wycedził.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej