Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Nawiedzone miasteczko
Lucas Paladin:
//Wszystko mój drogi jest w karcie postaci, mam odnośniki do każdej umiejętności, żeby i mi i MG było łatwiej. :)
Lucas nie miał czasu na podziwianie zamku. Owszem, był imponujący i sprawiał piorunujące wrażenie, ale rycerz musiał już wracać do swych obowiązków. Zamierzał rozwiązać zagadkę i wznowić trening. Zartat oczekiwał zapewne już, kiedy jego sługa okaże się wreszcie godzien anielskich skrzydeł. Niemniej jednak jego uwagę zwróciły opustoszałe pomieszczenia. Zastanawiał się coraz bardziej nad tym, czy ten zamek na pewno nie jest iluzją. Ale musiał się przekonać. A dowie się tego, tylko od Pana tej posiadłości. Podążał więc wciąż za Maurenem, nadal mając broń w pogotowiu i gotując się na ewentualne zasadzki. Z czystej ciekawości zapytał:
- Opowiedz mi coś o swym Panu. - być może od sługi dowie się czegoś o tajemniczym duchu. Poza głosem demona będącego w kobiecie, którą uratował, również to nie dawało mi spokoju. Musiał poznać chociaż mgliste informacje.
Rodred:
// Nie spodziewałem się tak szybkiej odpowiedzi :D Spieszy ci się fabularnie, czy w rzeczywistości? Bo mogę się nie bawić w wątki poboczne które tworzą cały klimat i dają mega przyjemność z gry, ale wydłużają wyprawę niemiłosiernie tylko dać Ci łatwo dojść do miasta, wypełnić zadanie i wracać po skrzydła. Jak chcesz. Ja wolę z wątkami ale nie chce byś przechodził je pobierznie jak ci się spieszy ;)
- Mój Pan jest szczodry i łaskawy. Obdarzył mnie życiem i zdrowym nogami tylko za niewielką posługę, która mu czynię. Przez takich jak ty. Popatrzył na ciebie wzrokiem pełnym pogardy i nienawiści.
- Nadgorliwych inkwizytorów, egzorcystow, czyscicieli, wielkich rycerzy mordujących niewinnych na równi z demonami tłumacząc się opentaniem, jak tylko się im to opłaca i ktoś dobrze zapłaci. Myślicie, że jesteście świecie dobrzy i czyści. Tymczasem prawdziwe dobro skrywa się w mroku! Dalekie od ludzkiej chciwości i interesowosci ! Przez takich jak ty zostałem niesłusznie oskarżony o konszachty z diabłem. Miałem zostać polamany na kole ale mój Pan mnie ocalił gdy byli w połowie.. Widzisz, że buzuje złością i nienawiścią do ciebie. Przyspieszył kroku patrząc się przed siebie. Masz wrażenie, że z całych sił powstrzymuje się żeby nie rzucić się na ciebie.
Drugie piętro zaczniemy jak wrócę. ;)
Lucas Paladin:
//Powiedzmy, że po części i tak i tak. :) Niemniej lubię wątki poboczne, które możesz prowadzić. Z tym, żeby wyprawa nie miała 30 stron. :D
Lucas czuł rozgoryczenie i żal w sercu Maurena. Niesłusznie oskarżonemu odebrano wszystko, przez co wdzięczność i miłość okazywał temu, który wyciągnął do niego rękę, a nienawiść żywił do tych, którzy sprawili, że przeżywał cierpienie, odrzucenie i strach. Rozumiał go. Jednak jego sądy nie były sprawiedliwe, pozbawiał bowiem dobroci tych, którzy naprawdę ją w sercu mieli, tych rycerzy, którzy poświęcili swoje życie bronieniu niewinnych istot nawet za cenę własnego. Kierowała nim ślepa nienawiść, właściwa skrzywdzonym przez los osobom, przez co nie dostrzegał krzty pozytywnych cech sług dobra. Lucas nie chciał się bawić w kaznodzieję i moralizatora, dlatego, że rozgoryczenie zawsze przewyższa zdrowy rozsądek, niemniej jednak się wtrącił:
- Twój sąd nie jest sprawiedliwy. Pozbawiasz głosu tych, którzy Cię nie skrzywdzili, a w sercach kryją dobro. Jesteś zaślepiony nienawiścią. - rycerz chciał uświadomić Maurenowi, że ma prawo do smutku i awersji do złych. Ale nie ma prawa mierzyć wszystkich jedną miarą. Ruszył za nim dalej w kierunku drugiego piętra.
Rodred:
- Kryją dobro? Może chcesz mi powiedzieć, że ty taki jesteś? Po co żeś tu w ogóle przyszedł? Popatrzył na ciebie podejrzliwie.
Tym czasem wyszliście na drugie piętro. Długi i szeroki korytarz z galerią obrazów na obu ścianach ciągnął się aż po kraniec widzialności. Jest tam całkowicie ciemno więc ten kraniec nie był daleko. Podłogę pokrywa wyblakły czerwony dywan. Wiele korytarzy odbija na prawo i lewo od głównego. Powiało nieprzyjemnym zimnem. Mauren ruszył dalej na górę.
Lucas Paladin:
Lucas nie chciał uchodzić za świętego w oczach Maurena. Zresztą taki nie był, był tylko człowiekiem. Ale wiedział, że są na świecie ludzie dobrzy. W tym rycerze.
- We mnie jest i dobro i zło, jak w każdym człowieku. Grunt, to pozwalać dobrej stronie częściej przemawiać. Przyszedłem tu na zaproszenie Twego Pana. - rycerz odczuł zimno, im bliżej było siedziby Kruka, tym mocno dawało się we znaki. Drugie piętro przypominało pierwsze, z tą różnicą, że robiło się coraz ciemniej. Lucas obawiał się, że bez światła nie będzie mógł niczego dojrzeć. Z drugiej strony ciemność wskazywała iż Pan tych włości stronił od światła. To wróżyło kłopoty. Lucas jednak szedł dalej odważnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej