Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Nawiedzone miasteczko
Rodred:
Między namiotami prowadzi ścieżka prowadząca prosto do głównych wrót zamku. Te otworzyły się i wyszedł z nich dziwny stwór. Prawdopodobnie był on maurenem, jednak zamiast nóg ma zrobione z metalowych części pajęcze odnóża. W ręku trzyma długi kij zakończony metalową obręczą w kształcie litery "U". Z drugiej strony kij był zakończony krótkim ostrzem.
Mauren dość wolno ruszył w twoją stronę. Sprawność pracy jego nóg miała wiele do życzenia, jednak wystarczała mu by wyjść ci na przeciw. Będąc jakieś 10 metrów przed tobą zawołał nie przestając iść.
- Pan cię oczekuje rycerzu.
Doszedł do ciebie. Każda z jego nóg gdyby się wyprostowała w pełni miałaby niemalże 2 metry długości. Przygląda ci się uważnie z grymasem niezadowolenia i lekkiej pogardy na twarzy.
Lucas Paladin:
Cóż, zawołanie zadziałało. Kultura rycerska zdaje się nie była obca nawet duchom. Jego ochrona była imponująca, najpierw dwójka minotaurów, teraz przerośnięty Mauren. Dodatkowo z protezami zamiast nóg. Zaczynało robić się coraz ciekawiej, a rycerz miał wrażenie, że to zapewne nie koniec niespodzianek. Grymas na twarzy sługi nie umknął uwagi Lucasa, czuł, że nie jest tu mile widzianym gościem, lub stanowił zagrożenie dla Pana tego zamku. Niemniej jednak walka ze sługami kruka nie należałaby do przyjemności.
- Prowadź. - odparł tylko Lucas i ruszył za wojownikiem. Był przygotowany na każdą ewentualność, dlatego ręka rycerza wciąż trzymała się blisko buzdyganu.
Rodred:
// Mauren nie jest przerośnięty. Jest wyższy przez nogi.
Ruszyliście dość wolnym krokiem w kierunku bramy. Mechanizm działania nóg cię zafascynował. Jest niezwykle skomplikowany, ale jednocześnie wytrzymały.
Podeszliście do bramy, a mauren otworzył ją.
weszliście do ogromnego przedsionka. Prowadzą od niego schody i korytarze w wszystkich kierunkach. Schody po środku są największe, wręcz monumentalne.
- Zgaś to. Wymamrotał niezadowolonym głosem mauren. Słyszysz, że mówienie sprawia mu pewną trudność. Co jakiś czas pochrząkuje, czasami kaszle.
- Pan nie lubi światła.
Lucas Paladin:
Lucas już zdecydowanie za długo przebywał na wyprawie. Musiał w końcu dotrzeć do miasteczka i wrócić. Czekało na niego mnóstwo obowiązków i trening. Ciężki trening. Po chwili z namysłu wyrwały go ogromne schody, które zapewne prowadziły do komnat pana tego zamku. To tam miał podążyć Lucas, aby przekonać się, co dla niego przeznaczył duch, być może poznać odpowiedzi na parę pytań. Na to liczył. Spytał więc Maurena:
- Czy to te schody prowadzą do Twojego Pana? Jeśli tak, prowadź.
Rodred:
// Jako, że średnio znam zdolności którymi dysponujesz to zawsze informuj ile trwają ;)
Marek skinął głową i ruszył z wolna schodami do góry.
- Nie będę cię oprowadzał po całym zamku bo zeszło by nam na to kilka dni. Zresztą mój Pan pewnie będzie chciał to w skrócie zrobić. Mimo wszystko jak masz jakieś pytania to pytaj. Odpowiem jeśli będę mógł. Z jego głosu nie odeszła niechęć. Powiedział to raczej bo powinien niż z własnej chęci.
Wyszliście na pierwsze piętro. Widzisz szeroki korytarz na przód, a po bokach dwa mniejsze. Znasz się na budowach zamków więc podejrzewasz że są to pomieszczenia gospodarcze i pokoje służby. Jednak nikt w nich nie był co najmniej od wieku. Takie przynajmniej sprawiają wrażenie. Mauren nie zatrzymując się ruszył swoim wolnym kroczkiem na kolejne piętro.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej