Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Nawiedzone miasteczko
Rodred:
Wolnym krokiem minąłeś kruka. Ten zeskoczył na siodło twojego konia.
- Większość rezygnuje z wyprawy na te mokradła, ale jeszcze żaden nie podróżował w nocy. To ten moment gdzie twoja dzielność przemienia się w zbędną brawurę?
Lucas Paladin:
Lucas nie spuszczał wzroku z kruka, zdawało się, że chciał go odwieźć od dalszej wyprawy, albo ostrzec. Nie wiedział czy ma do czynienia z dobrym, czy złym bytem. Nie miał zamiaru się wycofywać. Parł więc wciąż do przodu.
- Zbędną brawurę? Umiem sobie radzić w trudnych sytuacjach, walczyłem z potworami tak okropnymi, że nie jesteś sobie w stanie tego wyobrazić. A nawet z Upadłą Anielicą i Boskim Demonem. Cóż więc mogłoby być tak straszne, żebym nie przebył tych mokradeł? - Lucas okazywał pewność siebie. To, co zawsze pozwalało mu przezwyciężyć strach. Podobnie jak odwaga. - Moja dzielność, drogi kruku wciąż jest związana ze strachem. Tylko wtedy można być naprawdę dzielnym.
Rodred:
Kruk przechylił głowę.
- Najtrudniej walczyć z wrogiem, którego się nie widzi i nie zna czyż nie? Zapytał retorycznie.
- Intrygujesz mnie. Co ty na to, żebyś mnie odwiedził?
Lucas Paladin:
Rycerz uśmiechnął się szeroko. Duchy nie mogły go zaskoczyć, to była jego przewaga.
- Skąd mam wiedzieć, czy to nie Ty jesteś tym wrogiem, którego nie znam? - należało zachować czujność, niezależnie od tego, czy ufał tej postaci, czy nie. Jeśli był to niebezpieczny demon, nie zaszkodziło za nim pójść, a w razie potrzeby, zgładzić.
- Odwiedził Cię? Gdzie?
Rodred:
- A skąd mam wiedzieć czy ty nie jesteś moim wrogiem nosicielu światła i wysłanniku Zarata? Wszakże rycerze lubują w walce w takich ciemnościach z istotami w nich żyjącymi. I tak się dziwię, że nie ruszyłeś na mnie z mieczem. Z tego powodu właśnie mnie intrygujesz. Gdybym był twoim wrogiem od razu przeszedłbym do rzeczy a nie prowadził z tobą pogaduszki. Co do odwiedzin to chciałbym cię gościć w moim zamku dla oka nie dosięgłym i światłem nie dotkniętym. Zrobił krótką przerwę, żeby dzióbnąć w siodło kilka razy po czym zapytał.
- I co ty na to?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej