Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Nawiedzone miasteczko

<< < (15/25) > >>

Lucas Paladin:
Proszę wybaczyć post pod postem.

[member=26129]Rodred[/member] ???

Rodred:
//Dobrze pamiętam, że jest późny wieczór?

Był już zmierzch kiedy dzielny, choć już zmęczony rycerz zjechał z ścieżki by dostać się na grzęzawiska. Okolica robiła się coraz bardziej martwa. Nie było słychać ptaków, a wszystko śmierdziało stęchlizną i trupem. Drzewa tu są jakieś chorowite, a wąskie dróżki pomiędzy oczkami wodnymi, którymi trzeba było prowadzić konia są wydarte z kwiatów i wszelkiego rodzaju zieleni. Widzisz gdzieniegdzie drzewa spróchniałe i połamane pod własnym ciężarem. Wyszukiwanie stabilnej ścieżki stawało się coraz trudniejsze, szczególnie gdy maszerowało się w płytowym pancerzu. W pewnym momencie już nawet koń zaczął ciągnąć cię z powrotem i nie chciał iść wbijając się kopytami w grząski grunt.

Lucas Paladin:
Trzeba będzie rozbić obóz, tylko gdzie? To pytanie siedziało w głowie Lucasa już od momentu, kiedy się ściemniło. Rycerz poklepał delikatnie Tancerza po pysku, chcąc uspokoić konia, w takich warunkach jednak łatwiej było to powiedzieć niż wykonać. Ciemność przysłania drogę, całun mroku niemal zakrył całą widoczność mścicielowi. To bardzo utrudniało podróż, zwłaszcza, że Tancerz czuł jakąś niepokojącą aurę, a jego konia zwierzęca intuicja raczej nie zawodziła. Lucas wypowiedział inkantację: - Elisash! - kula światła rozbłysnęła, a rycerz przeniósł ją telekinetycznie nad głowę po czym rozejrzał się dookoła w celu zbadania terenu. Delikatnie przesuwał się do przodu, wciąż starając się panować nad strachem swojego konia.

Rodred:
Gdy tylko kula zapłonęła oślepiającym blaskiem. Gdy do niego przywykłeś ujrzałeś metr przed swoją twarzą wielkiego kruka spokojnie siedzącego na gałęzi. Nie widziałeś go wcześniej. Kruk popatrzył się w bok spozierając na ciebie jednym okiem po czym się odezwał. Skrzeczącym, ale zrozumiałym głosem.
-  Zacięty jesteś rycerzu.  Zauważył.
Widzisz, że zaniepokojony koń uderzył kilkukrotnie kopytem w ziemię.

Lucas Paladin:
Lucas dostrzegł kruka i wyczuł w nim niepokojącą aurę. Gdy się odezwał Tancerz poczuł to ponownie. Rycerz natychmiast uspokoił swojego konia, wiedział, że towarzysz jest mu potrzebny. Słowa tego kruka świadczyły zapewne o tym, że chciał przeszkodzić Lucasowi, to musiał być jakiś duch lub inna abominacja. Rycerz nie odczuwał strachu, choć jak powiadają: "tylko głupiec się nie boi". Przed demonem nie wolno było okazać strachu. Nigdy.
- A czego się spodziewałeś po rycerzu? - odpowiedział stanowczo. Kula światła rozjaśniała twarz mściciela, który znów powoli, ale zdecydowanie zaczął się przesuwać w kierunku swojego celu. Nawiedzona miasteczka, którego zagadkę miał rozwiązać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej