Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Nawiedzone miasteczko
Lucas Paladin:
Zmęczenie dawało się rycerzowi we znaki, była noc, przebywał na środku niczego, a towarzystwo nie napawało chęcią pozostania tu na chociażby 5 minut dłużej. Jednak jak mawiali starożytni draconi: "Lepszy rydz, niż nic", więc Lucas nie miał wyjścia i musiał skorzystać z gościny nietypowo Pana na włościach. Wampir, starszy wampir. Teraz rycerz wiedział dlaczego nie dzierży światła. Postanowił grać w tę grę, razem z wampirem.
- Jestem Lucas Paladin, święty mściciel Bractwa ÂŚwitu, skromny sługa naszego Pana, Zartata. - lakonicznie odparł. Bo cóż więcej mógł o sobie powiedzieć? Nie lubił wiele mówić, a raczej działać. Chciał poznać motywy wampira, dlaczego go zaprosił, skąd jego zwiadowca wiedział, że Lucas będzie podążał przez bagna i przede wszystkim do czego byłby mu potrzebny. - Mam do Ciebie pytanie. Dlaczego mnie tu zaprosiłeś?
Rodred:
- Dobrze, skoro już przechodzisz do konkretów, to po prostu zastanawia mnie twój światopogląd. Słyszałem, że już rozmawiałeś o tym z moim sługą. Dodatkowo mam dla ciebie misję na terenie tego zamku. Byłbym zobowiązany gdybyś się jej podjął. Gdy będziesz już zmęczony to powiedz, zaprowadzę cię do twojej komnaty. Wampir obszedł cię i podszedł do kominka. Po chwili kucnął i wyjął z niego płonący kawałek drewna. Płomienie obiegają jego dłoń, ale on sobie nic z tego nie robi. Wstał trzymając ją w ręce i przyglądał się płomieniowi.
- Dawno nie paliłem ognia. Niemal zapomniałem jak wygląda. Mruknął pod nosem bardziej do siebie, jakby zapominając o twojej obecności.
Lucas Paladin:
- A co chcesz wiedzieć odnośnie mojego światopoglądu? - spytał Lucas, zdziwiony takim pytaniem. Zawsze uważał, że poglądy są jak dupa, każdy ją ma, ale nie trzeba wszystkim pokazywać. Gdy jednak usłyszał o misji na terenie zamku, spoważniał. Wykonywanie zleceń osób o wątpliwej naturze, do tego nieznajomych nie wydawało się Lucasowi czymś słusznym. Chociaż, zależało jeszcze w jakim celu, co należy zrobić i co się z tego rycerzowi należało.
- Wspomniałeś o misji, opowiedz mi o tym, może Ci pomogę.
Rodred:
- Nie dziw się, że pytam cię o poglądy. Rzadko kiedy ktoś nas odwiedza, a tym bardziej rycerz. Zastanawiam od, którego momentu zaczyna się dla ciebie zło. I czy istnieje dla ciebie tak zwana szara strefa. Co do zlecenia to opowiem ci o nim później.
Wtem odrzucił kawałek drewna z powrotem do ognia jak by zapominając po co go w ogóle wyjął. Zawrócił i stanął przed tobą.
Lucas Paladin:
Lucas spojrzał zdziwiony na wampira. Brak towarzystwa musiał mu doskwierać. A może pogłębiał swoją wiedzę, żeby wykorzystać ją przeciw Lucasowi? Tego rycerz nie wiedział. Postanowił jednak odpowiedzieć na jego pytanie. Być może dowie się w ten sposób czegoś o sobie.
- Zło jest pojęciem mocno względnym, gdyż ludzie zwykli interpretować je na swój sposób każdy. Chcesz wiedzieć czym dla mnie jest zło? Brakiem dobra. Krzywdą dla drugiego. Gdy zaczynasz kogoś krzywdzić, świadomie, bądź nie, a nawet krzywdzisz samego siebie czynisz zło. Powołano nas do bycia szczęśliwymi, do życia. Nie krzywdź siebie i innych, a będziesz dobry. - Lucas mówił pełen przekonania o swoich wartościach, od śmierci jego ojca stanowiły one o przetrwaniu rycerza, tylko silna wiara w to, co robił pomogły mu wstać na nogi i uczynić tyle, ile był w stanie dobrego.
Wybacz kolosalne opóźnienie, ale totalnie nie miałem weny i lekko zalatany byłem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej