Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Nawiedzone miasteczko

<< < (3/25) > >>

Lucas Paladin:
Lucas uważnie przyjrzał się dziewczynie. Gdyby nie była dzieckiem, mógłby pomyśleć, że jest w jego typie, ale nie zwykł podrywać małolat. Szczególną uwagę rycerza mimo wszystko przykuły jej oczy i siniak zasłonięty włosami. Podejrzewał, że mogła być zmuszana do prostytucji, a klienci ją biją, albo to jakaś biedna dziewczyna po przejściach. Albo niezupełnie po. Nie zamierzał jednak jej zbywać, pewnie potrzebowała czyjegoś towarzystwa, nawet jeśli alkohol dodawał jej trochę odwagi. Nie chciał też wypytywać dziewczynę o powody, dla których nosi siniaka na twarzy, albo czym się zajmuję.
- Dziękuję dziecko. Co taka śliczna dziewczyna jak Ty robi w oberży? W dodatku pijana? - mina Lucasa wyraźnie wskazywała na zatroskanie i brak obojętności dla losu tej dziewczyny.

Rodred:
-  Nie jestem pijana!  Zaprzeczyła mimo, że jej łamiący się głos temu przeczył.
-  A jestem tu, bo można tu spotkać ciekawe towarzystwo. Na przykład rycerzy!  Uśmiechnęła się do ciebie.
-  Jeśli tak śliczna jestem, to jeśli chcesz...  Zmieszała się jeszcze bardziej wbijając wzrok w podłogę i kręcąc nóżką. Ewidentnie oczywista propozycja nie chciała jej przejść przez gardło.

Lucas Paladin:
- Też chciałbym powiedzieć, że nie jesteś. - opowiedział Lucas i uśmiechnął najbardziej czarująco jak mógł. Dziewczyna chyba miała zwrócić jego uwagę, bo karczmarza z piwem nadal nie było, a rycerz był cholernie spragniony. Cała ta sytuacja zaczynała pomału go irytować, ale sługa Zartata musiał wykazać się cierpliwością. Jednak kiedy usłyszał od pijanej nastolatki oczywistą propozycję, a raczej próbie wydukania zaprosznia do sypialni, Lucas zdecydowanie i kategorycznie odmówił:
- Moje dziecko, jestem rycerzem. Nie w ten sposób załatwia się takie sprawy. Mogałbyś pójść zawołać karczmarza? W gardle sucho, a on nadal nie przyniósł mojego piwa. - mściciel starał się być najbardziej delikatny jak potrafił.

Rodred:
Dziewczyna bardzo się strapiła. Spuściła głowę jeszcze bardziej i cała jakby się skurczyła. W tym momencie przyszedł karczmarz. Widzisz na jego twarzy pot. Fartuch ma pomięty, ręce brudne, tylko wstępnie przemyte. Fartuch z boku też jest stosunkowo brudny. Idzie trzymając kufel piwa w ręce. Postawił go przed tobą mówiąc tylko.
-  Przepraszam za opóźnienie.  Po czym najszybciej jak mógł zaczął się oddalać.

Lucas Paladin:
Lucas wziął piwo i zaczerpnął. Smakowało. Niemniej jednak chuda dziewczynka zgrywana na prostytutkę i choatyczny karczmarz wzbudził jego niepokój. Jego celem nie była ta karczma, tylko miasto, w którym znikali ludzie, ale jako rycerz miał obowiązek pomagać wszystkim potrzebującym. Wziął kolejny łyk, aż w końcu dopił całość. Położył dłoń na rękojęści miecza i ruszył w stronę zaplecza. Czuł, że dzieje się coś złego i musiał to sprawdzić.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej