Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Nawiedzone miasteczko

<< < (2/25) > >>

Rodred:
Hełm uniemożliwił Ci dokładne obejrzenie karczmy, ale z tego co słyszałeś to nie ma tu wiele ludzi. W końcu jest dopiero 12. Za ladą stoi dobrze ubrany karczmarz. Widząc Cię lekko się spiął. Rzadko kiedy tacy ludzie chodzą po szynkach tylko się napić. Za nim na półkach rzędem ułożone kufle, stały czekając na kolejnych klientów. Karczmarz słysząc twoje (lekko przytłumione) słowa od razu odpowiedział.
-  Już się robi mości rycerzu!  Po czym poszedł na zaplecze z kuflem w dłoni.
Słyszałeś stłumione chichoty za twoimi plecami, aż wreszcie ktoś odważny lub głupi zawołał.
-  Ej konserwa! Nie zabłądziłeś przypadkiem?! he he

Lucas Paladin:
Już pierwsze problemy? Lucas wydawał się poirytowany, jednak natychmiast wyrzucił to z siebie. Postanowił na razie przemilczeć jegomościa, jak trafi się jakiś większy chojrak, to szybko ustawi się go do pionu i będzie po problemie. Nie chciał nikogo zabijać, oczekiwał aż oberżysta przyniesie piwo, bo pragnienie doskwierało mu coraz bardziej. Na wszelki wypadek jednak położył dłoń na rękojęści miecza, być może wystraszy w ten sposób faktycznie kogoś cholernie odważnego, albo cholernie głupiego.

Rodred:
Na szczęście dla tego kogoś odwagi starczyło mu tylko na jedną zaczepkę, albo twój gest był dla niego wystarczający.
Czekanie przedłużało się. Usłyszałeś skrzypienie barowego krzesła po twojej prawicy i nieśmiały chichot.
Rozległ się kobiecy czy raczej dziewczęcy głosik ewidentnie rozochocony alkoholem.
-  Heeeeej.  W głosie dało się słyszeć uśmiech dziewczyny.

Lucas Paladin:
Zapijaczona dziewczyna, robiło Cię coraz ciekawiej. Ale cnotliwy rycerz pokroju Lucasa nie mógł sobie pozwolić na żadne ekscesy. Czystość przede wszystkim. Chociaż jak patrzył niegdyś na obecną żonę hrabiego Morii to nie w głowie były mu żadne czystości. Przyjrzał się dziewczynie, miał nadzieję, że to nie jakaś małoletnia, która ledwo co alkohol wzięła w usta i teraz odwagi jej nie brakowało. ÂŚciągnął hełm, odwzajemnił uśmiech i odpowiedział:
- Witaj. Przysiądziesz się?

Rodred:
Skinęła tylko głową siadając obok ciebie.
Zobaczyłeś, że jest to bardzo biednie ubrana dziewczyna, ale ubrana nie dwuznacznie skąpo. Ma może 16 lat. Jest względnie czysta z przyzwoicie ułożonymi włosami i popstrykana tanimi perfumami.
Jej kasztanowo rude włosy spływają po plecach do ich połowy. ÂŚliczna młoda twarzyczka ma przyjemne rysy. Zauroczyłeś się jednak w jej oczach. Zielono - niebieskie, głębokie jak najgłębsze z mórz, lśniące jak zorza polarna, niewinne jak małego kotka. Tak się w nie zapatrzyłeś mimowolnie się uśmiechając, że dopiero po chwili zauważyłeś, że cały lewy policzek ma zasłonięty specjalnie tak ułożonymi włosami. Mimo to zobaczyłeś, że spod nich widać brzydkiego siniaka pokrywający prawdopodobnie całą jego powierzchnie. Nic groźnego, ale z pewnością szpecącego.
Zerknąłeś niżej. Biust, choć mały, jest ładnie wyeksponowany. Przysłaniająca go ledwo trzymająca się na trzech guziczkach koszulka pasowała doń. Sięga ona jedynie do końca, żeber odsłaniając cały płaski brzuch. Z przykrością zauważyłeś, że zbyt płaski. Pewnie nie jadła od dawna.
Dalej miała już tylko krótką spódniczkę i piękne, smukłe, proste nogi.
Spojrzała Ci w oczy po czym spuściła je lekko zawstydzona mimo alkoholu.
-  Przystojny jesteś wiesz?  Bardziej stwierdziła niźli zapytała.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej