Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Revarskie pieśni: Zapach jaśminu

<< < (18/40) > >>

Nessa:
- Bo ty jeździsz sobie gdzieś daleko i omijają cię najważniejsze wydarzenia - skrzywiła się teatralnie elfka, jadąc wciąż posłusznie za hrabią. Można powiedzieć, że wręcz bezmyślnie, bo momentami bardziej skupiała się na rozmowie z towarzyszami niż na otoczeniu. Dość nierozważne, choć elfia natura zapewne by ją uchroniła. - I jaszczurkę do nas przyjęto! - przypomniała sobie, mówiąc już bardziej poważnie. W tym samym momencie Gunses zatrzymał się, na co Nessa wstrzymała oddech. Czyżby w końcu postój? Nie obraziłaby się, chociaż, mimo że często sama unosiła się w strzemionach, wiedziała, że czeka ją ból. Ból, o którym, jako że była uroczą kobietą, nie wypadało mówić. Niech się każdy swoimi pośladkami interesuje!
- Smacznego panowie i pani - powiedziała niby do nikogo zsiadając z konia. Ci, do których było to skierowane, na pewno zarejestrowali słowa elfki. Nic przekleństwem. Noc błogosławieństwem. Dla niej postój oznaczał choć chwilę niezbyt spokojnego snu, a dla innych polowanie. Ciepłe jedzenie jest w końcu najsmaczniejsze. Liczyła, że hrabia nie każe jej w nim uczestniczyć, skoro dookoła było wielu lepszych wojowników. Praktycznie wszyscy lepiej władali bronią od Nessy. Poza łukiem oczywiście. W walce nim długoucha choć trochę czuła się pewnie, jeśli chodzi o porównywanie jej umiejętności do umiejętności innych.
Poklepała Konia po szyi i szykowała się do zajęcia swoim zwierzakiem. Ona może poczekać. Jemu należy się nagroda, a jabłek o tej porze dostatek, więc długoucha sięgnęła do torby przy siodle.

//: Aruś, no i co z tego, że jabłka są na koniec lata :< To są takie bajer niedojrzałe mini jabłka!

Melkior Tacticus:
//Postój to postój Silvuś.
//Jabłka? W Astas? W lato?

Yarpen zatrzymał wóz w dogodnym miejscu, zszedł z kozła i odpiął konia prowadząc  go nad strumyk by on odsapnął. Krasnolud ziewnął, mlasnął, przeciągnął się i puścił cichego bąka dodając do zapachu lasu nieco nieświeżego powietrza.
- Dobre miejsce na postój, ciekawym czy tu ryby biorą.

Melkior również rozkulbaczył konia zdejmując z kropki juki, srebrny miecz i tarczę ułożył razem, poszedł z Kropką nad strumień napić się chłodnej i świeżej wody. Wrócił po chwili do swych juków i wygrzebał derkę którą ułożył na trawie, zdjął płaszcz który zwinął w prowizoryczną poduszkę, odłożył kuszę i sihila. ÂŚciągnąwszy kolczy czepiec położył się by odsapnąć

Nawaar:
Dhampir jechał za elfką dopóki i ta nie zatrzymała się w końcu ta chwila nadeszła, gdy wszyscy ślepo podążyli za wampirem do zagajnika na należyty odpoczynek. Dhampir również to zrobił i dał odpocząć swojemu przeklętemu  zeskakując z niego na miękką ziemie, następnie dotknął jego boku głaszcząc go a on w odpowiedzi uderzył go ogonem zaprawdę dziwna była relacja pomiędzy nimi jednak razem potrafili działać cuda zgrali się razem wspaniale! Koń lekko ruszył do przodu pijąc wodę ze strumyczka a wtedy długowieczny pokręcił sztywną głową dając rozluźnić się karkowi i kręgom, co skutkowało strzeleniem kilku kręgom. Silvaster odczuł wtedy przyjemność taką miłą. Dlatego z uśmiechem odezwał się do Nessy jedynej rozmówczyni, która chciała rozmawiać z długowiecznym.
- Masz rację podróżuję, ale taką mam naturę. Staram się być zawsze w ruchu póki czuję w sobie jeszcze siłę do działań zanim się zestarzeję, lecz tymczasowo zostaję na wyspie muszę pozałatwiać kilka rzeczy. Wracając jednak do jaszczuroczłeka to sądziłem, ze jedynym odmieńcem będę ja- zaśmiał się spoglądając na swój poświęcony palec, który stracił na tej szalonej misji w głębi - a, tutaj proszę jaszczuroczłek, kto mógłby przypuszczać. Zastanowił się chwilę oddając się temu miejscu i ciszy.   

Gunses:
//: Idę na nockę. Upolujcie jelenia albo dzika.

Dragosani:
I tak oto zatrzymali się na postój. Drago zeskoczył z konia i podprowadził go, aby uwiązać z pozostałymi. Czyli tuż obok strumienia, aby zwierze mogło do woli pić wodę. Wampir oporządził wierzchowca. Podwędził nawet elfce jedno jabłko, dość wczesne tego roku, i dał Maximusowi. Niech zna łaskę pana! Koń, z wdzięczności, prawie odgryzł Antaresowi palce. Potem wampir uznał, ze nadszedł czas, aby zająć się sobą.
- Wiem, że dobrze mówię. Za nic szacunku. I jeszcze od "starych" nazywają! - burknął dość poważnym tonem. Jednak jak elfka już zauważyła, Drago mógł bez problemów żartować sobie z grobowa miną. Gunses coś tam wcześniej wspominał o polowaniu. Jednak Dragosani wolał zostawić to komuś, kto posiadał łuk i potrafił go używać. Wątpił, aby używanie pistoletu było dobrą metoda polowania. Głośne toto i w ogóle. Uznał więc, że przynajmniej sam spożyje posiłek. Wyciągnął jedną z fiolek z krwią wilka, odkorkował ją i napił się.
//Tracę 0,3 l krwi wilka

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej