Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Revarskie pieśni: Zapach jaśminu

<< < (19/40) > >>

Gunses:
//: Ale Velden jest duże :o
//: Jesteśmy tutaj: http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/images/6/6a/Tu_jeste%C5%9B.jpg
//: Jest jeszcze noc, zbliża się ranek.

Gunses odszedł w las. Nie w celu zakosztowania samotności. W celu zakosztowania krwi. Wschodni wiatr niósł zapach zwierzyny. Zostawił łuk i miecz i pobiegł w las. Chciał upolować zwierzynę. Sam. Odstrzał sprawdzał się, kiedy trzeba było szybko położyć kilka sztuk zwierząt. Wampie zamierzał zapolować na jelenia. Wyczuł ich zapach w lesie. Trzymał się cienia drzew, z którym zlewało się jego odzienie. Niespełna dwa kilometry od obozu napotkał stadko jeleni.
Skradał się do nich po cichu, lecz zwierzęta wyczuły drapieżcę i zaczęły uciekać. Gunses rzucił się za nimi w pościg. Była noc, a on był wampirem. Był bestią. I drapieżnikiem. Przyśpieszył, czując zapach i ciepło ofiary. Jeleń nie mógł pozwolić sobie na akrobatykę, na odbijanie się od drzew i wystających z ziemi kamieni. Wampir owszem. Cadacus wykorzystał to, aby zdobyć przewagę, przebieg po zwalonym drzewie, skoczył na skałę, odbił się w niej i rzucił się na uciekające stworzenia. Impet ataku zwalił jelenia z nóg. Wampir zasyczał. Ruchem, który rozmazywałby się w ludzkim oku, mocno przycisnął ofiarę. Szponem złapał za pysk, przydusił. W ułamku sekundy zauważył mocno pracującą tętnice na szyi zwierzęcia. Pompowała ona krew przesiąkniętą strachemi adrenaliną. Nie pompowała długo. Gunses uderzył w szyję zwierzęcia. Jego zęby przecięły skórę i rozerwały mięsień i naczynia. Gorąca krew uderzyła w usta wampir, który posilał się na słabnącej z każdym uderzeniem serca zwierzynie. Trwało to kilka minut, aż zwierzę było osuszone prawie w całości. Gunses oderwał się od szyi, cofnął się kilka kroków w tył, rozpostarł ręce, odchylił głowę i krzyknął. Wrzask spłoszył pobliskie ptaki, które obserwowały tryumf Nieumarłego.
Po kilku sekundach wampir otarł usta i brodę, doprowadził się do porządku. Zarzucił na bark truchło jelenia i wrócił do obozu.

- Upolowałem jelenia. Mało krwiste mięso. Możecie przyrządzić... - powiedział zrzucając z ramienia upolowanego jelenia. Inne wampiry także zaczęły wracać z polowań.

Nawaar:
Dhampir, gdy poszedł Gunses na polowanie zaczął zbierać patyki, suche gałęzie na ognisko do tego jeszcze poszukał kamieni takich większych, by ogień nie uciekł i nie podpalił lasu. Silvaster wrzucając całe drewno na jedną kupę wyłożył kamykami okrąg, po czym rozpalił ognisko używając do tego krzesiwa oraz hubki. Lato było w rozkwicie wysuszając patyki na wiór, więc nie musiał się zbytnio starać aby ogień się pojawił dosłownie kilka iskier padło na chrust a pojawił się żrący dym a później pierwsze oznaki ognia i przyjemnego trzaskania suchych gałęzi. Momentalnie zrobiło się ciepło i w miarę widno choć powoli zamierzało świtać, co spowodowało lekkie osłupienie dhampira, że czas leci tak szybko! W między czasie samotny wampir, łowca Gunses powrócił z jelonkiem gotowym do spożycia! Właściwie długowiecznego, nie zdziwiły kły na szyi zwierzęcia, bo po to właśnie poszedł nieśmiertelny napić się krwi, a przy okazji rzucić coś na ruszt dla normalnych członków eskapady. Mimo, że wszytko było gotowe to Silva, nie potrafił gotować ani nawet przyrządzać posiłków w domku miał od tego sługi, lecz na szczęście była z nimi kobieta, elf! Ona pewnie umiała gotować tak w głębi siebie myślał dhampir, bo w końcu to kobieta! One lubią siedzieć w kuchni i zajmować się takimi sprawami.
- Ogień płonie, ale czy ktoś z nas wie jak przyrządzać dziczyznę?
Zapytał spoglądając na długouchą, ale tak przelotnie by nie zauważyła tego!     

Melkior Tacticus:
- Członek Konkordatu nie umiejący upiec nad ogniem mięsa... kurwa co za czasy. Skomentował pytanie dhampira i pokręcił głową z niedowierzaniem - Pan hrabia odejdzie bo jeszcze sobie rączki upieprzy. Melkior wstał z ziemi i wyciągnął mały myśliwski nożyk i podszedł do jelenia zabierając się za oskórowanie i oprawienie mięsa.

Nawaar:
Dhampir chciał się, tylko dać wykazać Nessie, ale oczywiście były wicehrabia musiał się wszędzie wtrącać jak jego stary! Niech mu ziemia lekką będzie. Dlatego odszedł kawałek, by elf mógł zagłębić się w swój świat, gdzie mógł obrażać każdego z byle powodu. Jednym słowem szkoda gadać, tylko machnięciem ręki i wzruszeniem ramionom odpowiedział na słowa Melkiora, bo co dawać się prowokować! Silvaster teraz czekał na jedzenie, bo w końcu elf powinien je przyrządzić. 

Melkior Tacticus:
I przyrządził, po chwili poporcjowane kawałki mięsa piekły się na prowizorycznym ruszcie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej