Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Melkior Tacticus:
- Ja znam fraszke... to szło tak: "Drago Drago, ty chuju".
Dragosani:
- Lepiej nie wywoływać wilka z lasu, że tak to ujmę - odpowiedział Drago na słowa elfki o piosenkach o teściowych. Taka w sumie była prawda. Zaczną śpiewać (w sensie elfka zacznie) i zaraz jakaś wredna baba wylezie z krzaków. I te jej teksty do córki "Mówiłam ci, żebyś wyszła za Bogdana. On ma teraz trzy konie i willę w Atusel". Zgroza. Potem Drago miał wątpliwą przyjemność wysłuchania fraszki w wykonaniu Yarpena.
- Znasz jeszcze jakieś zabawne fraszki? Może coś czego nie wymyśliłby dziesięciolatek? - zapytał krasnoludka.
Nawaar:
Dhampir jechał przysłuchując się rozmowy, nie widział sensu się odzywać. Dlatego, że nie orientował się w temacie małżeństw i innych takich. Poezja, poezja śpiewana czy tam fraszki, wiersze również dla niego nie były jednak pewien był, że w konkordacie nauczy się wiele! Trzeba było, tylko czasu i chęci oraz pomocy osób trzecich a długowieczny śpiewałby jak skowronek! Tymczasem dobrze się stało, że rozmowy go omijały.
Gunses:
Aż dziw brał, że nic ich nie zaatakowało. Wszak las pełen był groźnych nocnych stworzeń. Coś jednak chroniło ich przed dzikim instynktem czającym się w zaroślach. Bogowie? W ich istnienie nie wątpił już chyba nikt. Przeznaczenie? Dla niektórych było równie ważne co bogowie, a nawet ważniejsze, po wbrew niemu nikt nigdy nie ośmielił się wystąpić. Cokolwiek chroniło jeźdźców, robiło to w świetny sposób.
Zbliżał się ranek. Noce były coraz krótsze, ledwo zapadł zmrok, a już wschodziło słońce. Była trzecia w nocy i niewampirów ogarnęła senność.
- Za godzinę zrobimy postój - przemówił Gunses - Kto będzie chciał, odpocznie. Wampiry pójdą zapolować. Nie możemy wystawiać się na głód - powiedział trochę ciszej.
Nawaar:
W sumie dhampir też był w szoku, że nic do tej pory nie atakowało! Cały czas jechali, nie zwracając uwagi na najbliższe otoczenie a jedynie gaworząc w najlepsze. Wydawać się mogła, że opaczność nad nimi czuwa, ale cóż Silavster mógł wiedzieć na ten temat, poza byciem pod patronatem Ventepi, którą starał się wielbić na swój sposób broniąc natury, lecz nie byłby sobą gdyby nie miał kilu przewinień na swoim koncie. Długowieczny jadąc cały czas w milczeniu, bo nie widział tematów do rozmowy słuchał tych, co mają coś do powiedzenia dopóki, nie odezwał się Gunses jadący na przedzie, mówiąc o postoju. W sumie to nie był taki zły pomysł, gdyż oczka dhampira czarne jak noc zaczęły się kleić od tej nużącej jazdy i nawet krótka drzemka byłaby zbawienna. Wampir pewnie wiedział, że wyczulone zmysły posiada również Silva, więc usłyszał, że część wampirów zamierza wybrać się na polowanie! I oczywiście długowiecznego ze sobą nie zabiorą w środku zrobiło mu się przykro, bo został tak brutalnie pominięty, ale czy zamierzał narzekać, protestować? Chyba, nie bo i tak nic to by nie dało. Dlatego jechał sobie rozglądając się w ciemnościach.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej