Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Melkior Tacticus:
- Ty jakbyś poznał moją niedoszłą teściową to byś sam spierdalał stąd aż pod spódnice Meaneba! - odparł pół żartem krasnolud - Na teściowe nie ma mocnych, największe potwory we wszystkich światach. Ot co!
Nawaar:
Dhampir zaśmiał słysząc taką dyskusje na temat teściów a zwłaszcza teściowej. Silvaster coś tam wiedział, na czym to wszytko polega i jakie żarty krążą na ich tematy, tylko bardziej się w te tematy nie zagłębiał dlatego, że będąc bękartem, który ubił swojego ojczulka to cóż mógł poradzić. ÂŚmiech był najlepszą reakcją jaką mógł wydobyć z siebie, także jechał dalej czekając na odpowiedź wampira jadącego z przodu.
Nessa:
Co miała długoucha zrobić? Chciała się odezwać. Pocieszyć wręcz Dragosaniego jak wspomniał o swojej żonie, ale nie minęła nawet minuta, a się okazało, że nikogo podnosić na duchu nie trzeba. Jeszcze przez krótki moment sądziła, że wampir poważnie odpowiedział krasnoludowi, ale po kwestii o teściowych przestała mieć jakiekolwiek wątpliwości. Bójki nie będzie, a szkoda. Może wtedy mogłaby na chwilę zsiąść z konia. A ci tutaj potrafili żartować praktycznie ze wszystkiego. Co było dobrą cechą. I złą. I dobrą. Tak właściwie to zależało od sytuacji, ale najwyżej jednego można potraktować kuksańcem w żebra, a drugiego pacnąć w czubek głowy bez stawania na palce.
Patrzyła to do przodu na Yarpena, to na Draga, łaknąć mądrości życiowych płynących z nieprzyjemnych doświadczeń i podśmiechując się pod nosem, bo na tak głośną reakcję jak Silvy nie było jej stać. Jeszcze biednej i niewinnej Nessie bez potencjalnej teściowej się oberwie.Przynajmniej droga się nie dłużyła.
Dragosani:
- Hehehe. - Drago też się zaśmiał. Wszak żarty o teściowych były zawsze popularne i śmieszne. Niezależnie od czasu, miejsca i kultury. To po prostu stała kosmiczna.
- Dobra, dość tych żartów - powiedział w końcu. - Nessa! - krzyknął niemal. Chciał sprawić, aby spokojna elfka była zaskoczona nagłym krzykiem i wzdrygnęła się. To byłoby tak zabawne! - Miałaś coś śpiewać, czyż nie? - Wampir oczywiście o tym nie zapomniał.
Nessa:
Nessa jednak się nie wzdrygnęła! Czekała na reakcję wampira, więc przeniosła na niego swój wzrok. Liczyła na jakikolwiek komentarz, a nie dość nietypowy w wykonaniu Dragosaniego śmiech. Ironiczne uśmieszki były często przerabiane, ale te takie rubaszne heheszki? No nie. Zatem w momencie, gdy baron przypominał Nessie o wcześniejszej rozmowie, wyglądała ona mniej więcej tak: <huh>. Nawet krzyk nie sprawił, że się otrząsnęła. Zrobiła to dopiero po kilku sekundach i zaczęła gorączkowo myśleć, jak się z tego wyplątać.
- Miałam! Ale żadnych przyśpiewek o teściowych nie znam. Chyba że Yarpen. Co? - zwróciła się do krasnoluda, próbując odwrócić uwagę. Nie to, że nie lubiła śpiewać, czy nie potrafiła, ale w tym momencie nie chciała. Wszyscy byli rozbawieni, a ona znała głównie elfie smęty. Nie pasowało to teraz. Może jakaś wesoła krasnoludzka przyśpiewka? Lub chociaż fraszka.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej