Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Revarskie pieśni: Zapach jaśminu

<< < (5/40) > >>

Nawaar:
- Nie ma problemu droga Nesso. Kupię jakieś dobre wino i porozmawiamy. Uśmiechnął się lekko, bo było co opowiadać w końcu na tej wyprawie spotkali smoka! I parę innych dziwnych tworów znacznie mniej szlachetnych, ale zawsze! Następnie długowieczny zwrócił się do Gunsesa. - Gunses mógłbyś powiedzieć, co dokładnie idziemy odzyskać? Tymi słowami, może i dhampir rozpoczął całą machinę wyprawy, bo w końcu wszyscy dowiedzą się, po co zostali tutaj zebrani, ale jemu wydawało się, że źle zrobił schodząc na ten temat.

Gunses:
- Udamy się północnym szlakiem w stronę hrabstwa Revar. Podróż zajmie nam kilka dni, mamy wozy.. - powiedział Gunses i kontynuował - Zatrzymamy się w wiosce Progi, to pierwsza wioska w moim hrabstwie. Z wieści jakie miałem trzy miesiące temu wynikało nie dotarły tam wampiry. Wymienimy tam konie. Wozy pojadą pierwsze w stronę Zamku Tysiąca Wież, którego ostatnio nie udało się oswobodzić. Zostawią pale i wrócą, przecinając nam szlak. Udamy się do Ostoi. To ona jest naszym głównym celem. Ostoja i Fort Numenoru. Nie będziemy walczyć otwarcie. Wykorzystamy wiedzę i umiejętności jakie macie. Dlatego nasz skład jest taki a nie inny. Znacie się na myślistwie i łowiectwie. I to nam się przyda. Zapolujemy.

Nessa:
Zostawią pale. Powtórzyła sobie Nessa. Czyli możliwe, że nie będzie musiała oglądać tego, co hrabia zrobi z pojmanymi wampirami. Jakaś to pociecha. Egoistyczna i niewielka, ale zawsze jakaś. Przynajmniej nie będzie musiała słyszeć tych krzyków i oglądać tych cierpiących twarzy.
- Wiemy cokolwiek o ich liczebności lub czy są jakoś zorganizowane? - zapytała jedynie, choć nie była strategiem, ale wiedziała, jak poluje się na stadu, a jak na samotną zwierzynę. Nawet zwierzęta się różniły między sobą. Jedne w przypadku ataku rozbiegały się, a inne wspólnymi siłami próbowały go odeprzeć.

Dragosani:
Dragosani uśmiechnął się lekko.
- Walka partyzancka, może być ciekawie - stwierdził. Istotnie zapowiadało się interesująco. Walka z cienia powinna być pewną odmianą. Elfka uprzedziła go pytaniem. Zamierzał zadać dokładnie takie same. W sumie zachowanie dzikich wampirów w grupie mniej więcej znał. Wielokrotnie walczył z takimi gromadami. Jednak liczebność była kwestią, którą także wypadało znać. A także coś jeszcze.
- I czy wiadomo coś o ewentualnych więźniach, których należy odbić? - zapytał. Logiczne wydawało się przetrzymywanie więźniów przez taką grupę wampirów. Ludzie tacy (lub nieludzie) stanowiliby mniej więcej stabilne źródło krwi.

Nawaar:
Silvaster wysłuchał to co miał do powiedzenia Gunses i od razu zdał sobie sprawę, że nie będzie łatwo, jednakże nie z takich opresji wychodził obronną ręką z zaciekawieniem w oczach czekał aż Gunses poda mniej więcej z iloma wampirami będą mieć do czynienia. Pale go nie interesowały, bo już swoim długim życiu wiele dźwięków dogorywania słyszał, ale czy należało sprawiać taki ból nieśmiertelnym? Tak nawet dhampir, który je zabijał z największą satysfakcją i rozkoszą w ustach zastanawiał się nad tym, bo o wiele prościej było zabijać je szybkim i precyzyjnym pchnięciem bezpośrednio w serce srebrnym orężem. Właściwie już sam, nie wiedział co ma zrobić.   

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej