Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Nawaar:
Dhampir, nie zorientował się kiedy wszyscy skończyli rozmawiać, śmiać się i w końcu powrócili do swych obowiązków. Silvaster jeszcze pozostał z dwójką towarzyszy dopóki, nie poczuł się głodny. Dlatego wrócił do karczmy zjadł coś ciepłego na szybko poszedł się umyć i załatwić. Następnie poszedł do swojego łóżka, gdzie obok niego położył cały ekwipunek tak dla bezpieczeństwa, coby w razie ataku mógłby się szybko obronić. W końcu zasnął wtulając się w pościel z pierza. Długowieczny zasnął kamiennym snem i nawet trzęsienie ziemi pewnie, by go nie zbudziło! Tak twardo spał. Jednak jego przebudzenie spowodowało pojawienie się pierwszych promieni słońca. ÂŁowca leniwie się zbierał do drogi. Wychodząc z łóżka najpierw wyciągnął jedną nogę potem drugą, po czym przetarł oczy i poszedł na poranną toaletę. W końcu wrócił do pomieszczenia pościelił łożę, by nie mówili, że szlachcic cham i posprzątać po sobie nie umie! Dlatego, kiedy skończył zebrał swój ekwipunek umieszczając go na swoje miejsca i wszedł znów do karczmy na szybie śniadanie. ÂŚniadanie stanowiła jajecznica usmażona no soczystym kawałku boczku pomimo tego, że było lato to w górach i tak było chłodno, więc takie jedzenie było znakomite i odpowiednie. Dhampir zjadł podane danie nie pozostawiając niczego po sobie. Teraz najedzony mógł ruszyć do kolejnej wioski, także dosiadając przeklętego ruszył w pogoń za Gunsesem! Wampir był spory kawałek, przed nim a z jego jazdy wynikało, że nie zamierza zwalniać i czekać. Dlatego długowieczny również popędził konia, by ten jakoś się zrównał z ogierem nieśmiertelnego. Długowieczny jeszcze nie wiedział czemu hrabia tak pędzi, ale wkrótce pewnie się dowie!
Dragosani:
//Gutek my i tak wiemy, że tak naprawdę to napierdzielasz w Wiedźmina 24 godziny na dobę. I rozumiemy to :)
Reszta dnia minęła na przygotowaniach. Nadeszła noc i zaczęła się warta Dragosaniego. Oczywiście pod słowem "wara", krył się tylko i wyłącznie odpoczynek. Jeszcze czego, żeby Antares pilnował nocą Progów. Jakby mało było tam mieszkańców, którzy wszak mieli to w zakresie obowiązków! Więc przez noc Drago odpoczął. Czekała ich daleka droga następnego dnia. Ăw dzień nadszedł szybko. Zdecydowanie zbyt szybko jak na gust wampira. Mógłby kiedyś nie nadejść, pogrążając świat w wiecznej nocy. Byłoby zabawnie. Wraz z dniem nadszedł czas podróży. Przed nią Dragosani, podobnie jak Gunses, pożywił się kaczą krwią, coby mieć więcej sił. I tak oto wyruszyli. Drago znów z tyłu pochodu. Jechali dość szybko. Mieli do przebycia spory kawałek drogi, a dzień wszak nie trwał wiecznie. Co w sumie było dobre.
Nessa:
Jak wiadomo, mile spędzony czas gna jak szalony. Pozornie krótka obserwacja treningu prowadzonego przez Silvastera i Dragosaniego, wgapianie się z jakiś bliżej nieokreślony punkt i rysowanie patykiem po piasku zajęły Nessie kilka godzin. Ani przez chwilę nie myślała nawet, że słońce zachodzi i wypada położyć się spać. Dopiero rozchodząca się grupa poinformowała Tinuviel o jadle w karczmie. Następnie poszło jeszcze szybciej. Kolacja, wieczorna toaleta, przygotowanie ekwipunku i mocny sen. Gdyby nie łagodna pobudka przez miłą staruszkę, to elfka pewnie by zaspała. Stety lub nie tak się nie stało i już po chwili Tinuviel była gotowa do drogi. Koń wydawał się całkiem zadowolony, choć z jego obojętnego pyska ciężko było cokolwiek wyczytać. Równie beznamiętnie zareagował na cwał rozpoczęty przez hrabiego. Nie to co elfka. Ta, przytulona do szyi Konia, przejawiała objawy zdenerwowania, ekscytacji i przerażenia, gdy zwierzę prawie następowało na jakieś nierówności.
Nawaar:
Dhampir jadąc cały czas za Gunsesem zwolnił, by zrównać się z elfką i wampirem a gdy para go minęła zawrócił on do Progów i w końcu spokojnie powrócił do stolicy! Droga się dłużyła jadąc samemu, ale cóż musiał wrócić więc to zrobił, ale nie żegnał się z towarzyszami, bo nie chciał.
// Rezygnuję z udziału w wyprawie.
Szarleǰ:
//: Od ostatniej aktywności prowadzącego minęły ponad dwa tygodnie. Jeśli w ciągu kolejnego tygodnia to się nie zmieni i wyprawa nie ruszy, bądź nie zostanie zakończona, będę zmuszony wyprawę unieważnić i nałożyć na prowadzącego karę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej