Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Revarskie pieśni: Zapach jaśminu

<< < (36/40) > >>

Szarleǰ:
//: Minął tydzień od mojego postu z ostrzeżeniem. Nie widać postępu, nie wypełniłeś swojego zobowiązania odnośnie wyprawy. Wyprawa zostaje unieważniona, a na prowadzącego nakładam karę w wysokości 450 grzywien. Po odbiór należności zgłosi się Podskarbi Koronny.

Szarleǰ:
//: Jako, że prowadzący jednak się pojawił w wyznaczonym terminie, pozwalam dokończyć wyprawę.

Gunses:
Przedzieranie się przez dzikie ziemie Revar okazało się trudniejszym wyzwaniem niż się spodziewano. Główny trakt był niebezpieczny. W grotach i jarach przy głównym trakcie bytowały wupy oraz zdziczałe zwierzęta. Problem stanowiła też Plaga, która jak się okazało miała w górach jedno ze swoich źródeł. Zwierzęta, których dotknęło skażenie były zagrożeniem nie mniejszym, niż zdziczałe wampiry. Bohaterowi porzucili szlaki już za Progami, zapadli w lasy i kierowali się do Metr. Jednak podróż sprawiała nie lada trudność. Lato w górach przywitało ich codziennie chłodnym porankiem, upalnym południem i burzowym wieczorem. Sytuacja powtarzała się co dzień, a już po kilku dniach do tych standardów dotarły codzienne potyczki z wupami lub tworami plagi. Już w pierwszym tygodniu wupy zaatakowały na obozowisko. To samo powtarzało się potem co 2-3 dni. Srebrne strzały i ogień pozwalały obronić się bohaterom. Im dalej na północ, tym gorzej. Las stawał się bardziej dziki i niebezpieczny, zwierzyna bardziej agresywna, a wupów zwyczajnie więcej. Strach zajrzał w oczy, niektórzy z łowców porzucili grupę i uciekli w bezpieczne miejsce.

Bohaterowi byli już prawie miesiąc w podróży. Dotarli do miasta Metr. Stojąc na skarpie patrzyli na miasto Metr w dolinie. Porośnięte dookoła lasem starych dębów, Metr było całe z kamienia. Kamienne domu i budynki zdawały się stawiać opór błąkającym się po ulicach wupom i wampirzym renegatom. Gunses zmrużył oczy aby przypatrzeć się.
- Jest tutaj pieczara - powiedział Targon - Krypta, której korytarze idą aż do świątyni w Metr. Może tamtędy podejdziemy?

Dragosani:
// Chciałbym cię uświadomić co ustaliliśmy z Nessą. Jeśli znikniesz na dłużej niż dwa dni, to rezygnujemy z wyprawy. Poza tym liczę, że rzucisz zaraz jakąś krwią. Nie chcę uszczuplać własnych zapasów przez twoją nieobecność.

I jechali. Długo, chociaż jakoś niewiele było z tego godnego zapamiętanie. Zupełnie jakby im prawie miesiąc minął w jednej chwili. Postoje i ataki wupów mijały jakoś bez zwracania większej uwagi. Niektórzy łowcy porzucili grupę, ale raczej nie ze strachu, lecz zwykłego znudzenia. Chociaż kto ich tam wie, Drago po prostu miał własne przemyślenia.
W końcu jednak dotarli do Metr. Znaczy się prawie dotarli, pozostało jeszcze trochę drogi. Mieli dwie drogi do miasta. Las albo podziemia. I to źle i to niedobrze.
- Ciężki wybór - stwierdził Drago. W lesie mogą czaić się spaczone zwierzęta, a w podziemiach wupy, albo coś jeszcze gorszego. Z drugiej strony łucznicy lepiej chyba sobie radzą w lesie? - Zerknął na Nessę.

Gunses:
//: Bardzo dobry plan!
- Nie wiemy ile przeciwników jest w samym mieście. Nie chcę tam wchodzić główną bramą - powiedział Gunses - A może zrobić zwiad jako nietoperze?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej