Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Revarskie pieśni: Zapach jaśminu

<< < (33/40) > >>

Nessa:
- Chciałam pomóc, a nie dla zarobku - uśmiechnęła się do kobiety i oddała jej mieszek. Wprawdzie grzywny były jej teraz bardzo potrzebne, bo nauka umiejętności, które pozwoliłyby jej na awans w Konkordacie, jest droga, ale opatrywała z uczynności, a nie chęci zysku i tak miało pozostać. Doceniała gest mieszkańców Progów, jednak dla im pieniądze były znacznie bardziej potrzebne. Wiedziała, że wiele osób pomaga im z dobroci serca w tych trudnych czasach dla tej wioski, ale na pewno byli i tacy, którzy chcieli zarobić na ich tragedii. Wysoka marża? Co to dla nich. W tym rejonie wyspy raczej mieszkańcy nie mogli przebierać w handlarzach. - Pieniądze mi się tam nie przydadzą, ale proszę, byś się za mnie pomodliła - skłoniła się kobiecie na pożegnanie. Istotnie dobro słowo u bogów na więcej się Nessie zda niż grzywny. Nimi co najwyżej mogłaby jakiemuś wupowi rzucić w twarz.

Długoucha, by nie wracać do karczmy i nie przeszkadzać w jakiś ważnych ustaleniach na wyższym szczeblu, ruszyła na plac, gdzie miał znajdować się Silva.
- Hej! Jestem kochana! Kto w to niby wątpi? - rzuciła pozornie gniewnie w stronę dhampira, gdyż były to jedyne słowa, które usłyszała. A niech się tłumaczą! W końcu była urocza i słodka. I zołzowata. Ale to bez znaczenia i tylko czasami.

Dragosani:
Drago już miał odpowiedzieć. Już miał przestrzec Silvastera przed grozą niepozornej elfki. Jednak właśnie ona się pojawiła. Przyłączyła się do rozmowy nagle, niczym diabeł co wyskakuje z pudełka. Jako, że chwilowo zajęła się dhampirem, Drago postanowił się ulotnić. Powoli, teatralnie wręcz, zaczął się wycofywać z zagrożonego terenu. Oczywiście bawił się przy tym w najlepsze. Mało było rzeczy, które bawiły go bardziej niż droczenie się z Nessą.

Nessa:
- Eee! Synek, a ty gdzie?! - zwróciła się do wampira, zauważając, co zamierza.

Dragosani:
- Ee... Kopytko! - wypalił nagle Drago. W duchu dusił się ze śmiechu. - Znaczy... Wybacz. Spanikowałem. - Spuścił smutno głowę, całą siłą woli powstrzymując śmiech. Oczywiście elfka mogła bardzo łatwo dostrzec te specyficzne mimowolnie odruchy wampira, które zdradzały, że doskonale się bawi.

Nawaar:
Dhampir zmieszał się, kiedy ta niepozorna, miła i wesoła a nawet kochana elfa wyskoczyła z karczmy jak grom z jasnego nieba! Nikt się nie mógł spodziewać tego, co zaraz nastanie! Silvaster widząc reakcję Draga, czyli powolne wycofywanie się wiedział już, że żarty się skończyły, ale ruchy wampira były dość dziwne, jakby się cieszył i omal nie umarł ze śmiechu. Długowieczny mógłby zastanawiać się latami jakie relacji łączy tą parę, jednakże nie zamierzał się wtrącać wte końskie zaloty! Właśnie tak postrzegał to wszystko na tę chwilę! Jednak i tak musiał się odezwać, bo nie miał wyjścia.   
- Nikt! Proszę pani!
Zamknął oczy i uśmiechnął się tak fałszywie jak, tylko potrafił zaś w środku omal nie pękł ze śmiechu! Nigdy, by nie przypuszczał, że tutaj są tacy zabawni.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej