Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Revarskie pieśni: Zapach jaśminu

<< < (32/40) > >>

Nawaar:
Dhampir przyjrzał się tutejszym chłopom oceniając ich wygląd i postawę oraz ekwipunek. Drago już swoje robił ucząc ludzi jak należy posługiwać się włócznią i bułatem. Dlatego Silvaster postanowił polepszyć reszcie umiejętności walki mieczem i tarczą. Długowieczny w obu tych aspektach miał jakieś pojęcie choć tarczą bronił się rzadko, ale mieczem nie raz urżnął komuś łapę, nogę, palce a nawet i głowy po dwóch mocniejszych uderzeniach. ÂŁowca wiedział również, że teoria tutaj nic nie wskóra, więc postanowił sprawdzić rosłych mężczyzn w praktyce! Najpierw podzielił ich na pary, by mogli się ze sobą mierzyć i zademonstrować swoje możliwości w walce bezpośredniej, bo każdy już wiedział jak tutejsi mieszkańcy strzelają z łuku, ale i tak czasem bywa, że walka bezpośrednia jest nieunikniona zwłaszcza z szybszymi od zwykłych śmiertelników wampirami. Ludzie słysząc polecenie wydane nakazujące rozpoczęcie treningu przystąpili do niego natychmiastowo. Mężczyźni walczyli dając z siebie wszytko trzask metalu o metal zdało się słyszeć w całej wsi. Jednak brakowało im czasami odpowiedniej postawy oraz brak wyczucia odległości od przeciwnika i precyzyjnego uderzenia. Reszta aspektów była raczej znośna. Silvaster często podchodził do różnych par przerywając im brał ich miecze i pokazywał im jak to się powinno robić. Jednym z przykładów był taki, że dwa uderzenia po skosie w stronę korpusu przeciwnika, po czym lekkie odskoczenie do tyłu i znów dwa cięcia na wysokości ramion a potem szybie pchnięcie ostrzem w głowę bądź w serce w zależności od tego, gdzie będą mieć łatwiej. Jednak gama ciosów i ataków była bardziej zróżnicowana, ponieważ wampiry miały swoje specjalne bronie wardyny, szpony takim samym sprzętem posługiwali się członkowie konkordatu. Dlatego też długowieczny przekazał każdemu z nich wady i zalety takich broni. Wardyna jest dobra na większy dystans, ale gdy podejdzie się szybko traciła na swojej efektywności ze szponami było na odwrót tutaj trzeba było być szybszym i umieć skutecznie przewidzieć każdy atak. Dhampir na serio przejął się wyszkoleniem chłopów, by mogli chociaż coś wskórać i nie pozwolili by się zabić w łatwy sposób. Silva nauczył ich również jak skutecznie blokować każdy cios tarczą a potem wykonać szybszą kontrę zbijając ostrze przeciwnika w dół a następnie zrobić piruet i uderzając w łeb przeciwnika swoją tarczą w celu krótkiego ogłuszenia i w końcu zatopienie miecza w jego szyję. Silavster starał się jak mógł, ale wiedział, że to za mało by każdy mógł pojąć to w miarę szybko i utrwalić swoją wiedzę. Ludzie musieli się nauczyć tego sami albo będą umierać jeden po drugim, jednakże pewien był, że część podoła wyrosnąć na równie dobrych szermierzy. Należy również pamiętać, że dhampir był nijakim nauczycielem i przekazywanie wiedzy idzie mu opornie!                   

Dragosani:
Dragosani zaś zajął się nauczaniem chłopów i łowców walki włócznią. To na początek, gdyż miał przy sobie własną. Założył, że ci, którzy posługiwali się tą bronią, mają jakie takie rozeznanie w podstawach. Zresztą widział tow krótkiej prezentacji ich umiejętności. Zebrał więc grupkę włóczników (i włóczniczek) i rozpoczął naukę. Na początku zaczął od teorii. Kilka słów o tym jak należy walczyć włócznią, o specyfice tej broni. O jej mocnych i słabych stronach. Następnie zabrał się za pokaz kilku postaw i ruchów. Pokazał jak należy trzymać włócznię, aby nie narazić się na odsłonięcie w walce. Jak wykorzystywać tę broń do obrony przed ciosami przeciwnika. Po tym przeszedł do form ataków. Dalekie wyskoki, szybkie i precyzyjne pchnięcia, mocne. Pokazał im jak wykorzystywać w walce zasięg włóczni, jej największy atut. Oraz to jak korzystać z niej niekonwencjonalnie, czyli jak zaskakiwać przeciwnika atakami trzonkiem. Stoczył też kilka sparingów z najbardziej obiecującymi włócznikami. Pokazał także techniki walki włócznią z przeciwnikiem posługującym się różnym rodzajem broni. Oczywiście nie mogli się równać z jego mistrzowskimi umiejętnościami, lecz mieli pewien potencjał. Odpowiednie odruchy. Po tym wampir zarządził krótką przerwę.
Następnie zabrał się do treningu walki bułatem. Nie miał przy sobie własnego, wziął tylko szablę. Mimo podobieństwo obu broni wolał pokazać ochotnikom jak walczyć właśnie na bułacie. Pożyczył więc broń od jednego z nich. I ponownie, zaczął od teorii. Wyjaśnił im, ze bułatem nie należy zadawać pchnięć, że jest to broń stworzona do potężnych cięć. Pokazał im jak najlepiej ją trzymać i zadawać ciosy. Poinstruował w pracy nóg. Później obserwował przez moment jak symulują walkę. Zarządził też kilka sparingów pomiędzy ochotnikami. Wybrał najbardziej obiecujących i z nimi osobiście przeprowadził kilka sparingów, pokazując wszystkim jak powinna wyglądać taka walka. Podobnie jak w przypadku włóczni, pokazał także chłopom jak należy walczyć, gdy wróg uzbrojony jest w odmienne rodzaje broni. Jak wykorzystać zalety bułatów i umniejszyć ich wady. Ostatecznie stwierdził, że nie jest źle. Oddał bułat właścicielowi i zakończył trening. Nawet wygłosił kilka pochwał. Podszedł do Silvastera.
- Może do prawdziwej walki użyjemy kukły? - mruknął cicho. ÂŻartował tylko. Zacytował po prostu tekst jednej z komediowej opowieści, którą kiedyś czytał.

Nawaar:
Dhampir również zarządził przerwę, gdyż chłopy powinni odpocząć po przejściu takiego treningu. Wtedy też podszedł do niego Drago mówiąc mu słowa, które również znał z tej samej opowieści i odpowiedział następująco ciągnąc dalej słowa przeczytanej księgi.
- Ha - podniósł lekko głowę a następnie lekko opuścił, by zacząć gładzić swą ogoloną brodę wpadając na pomysł już, nie z opowieści, a po prostu z życia - może sami się zmierzymy?
Zapytał tak, bo taki pokaz zawsze może być cenną lekcją dla chłopów i innych mieszkańców wsi, wszak obaj byli dobrze zapoznani z bronią i przelali wiele krwi, nie koniecznie w słusznym celu, ale zawsze!

 

Dragosani:
Drago uśmiechnął się krzywo, gdy po relacji Silvastera poznał, że i on zna ową opowieść. Oczywiście pod maską nie było widać miny wampira. W sumie miało to swoje zalety. Można było robić głupie miny w czasie rozmowy z kimś i ta osoba o tym nie wiedziała. Ubaw po pachy.
- Wybacz, ale za dnia wolę unikać zbednych walk. No i nie chciałbym zbałaźnić się przed gromadką naszych uczniów - odpowiedział na propozycję dhampira odmawiając jej.
- Znając życie pewnie byśmy się obaj nawzajem pokaleczyli i Nessa miałaby więcej roboty. Znam ją na tyle, aby wiedzieć, że ciężko byłoby znieść jej komentarze.

// Nie lubię pvp w marantowym wykonaniu i wolę tego unikać :/

Nawaar:
Silvaster w końcu miał, o czym rozmawiać z Dragosanim, więc się uśmiechnął czy to przyjaźnie sam nie wiedział, ale sam fakt uśmiechu pozostał! Jednak odczuwał, że z wampirem będzie mógł jeszcze na wiele tematów rozmawiać oraz omówić niejedną opowieść. Dlatego przystał na propozycję nieśmiertelnego, o dania sobie spokoju z walką pomiędzy dwóm różnym rasą a jednocześnie tak do siebie podobnych.
- Rozumiem w końcu jesteśmy towarzyszami na tej samej wyprawie i niepotrzebne, by było ranienie się nawzajem choć chęć do walki jest ogromna. Ponownie się uśmiechnął, bo wampir na pewno się nie bał długowiecznego! Pewnie większego stracha miał do elfki! Niepozornej małej Nessy, która wydawała się zawsze taka miła i opanowana. Silvaster mając taką okazję musiał zapytać.
- Nie sądziłem, że ona jest taka wkurzająca. Wydawało mi się, że jest raczej opanowana i spokojna a nawet miła! No, no zaskoczyłeś mnie tym.
Dhampir liczył na to, że Drago nie będzie miał nic przeciwko jeśli porozmawiają sobie, o kobiecie a że jej nie ma wśród obecnych to raczej, nie powinna mieć pretensji!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej