Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Gunses:
Gunses sobie nie przeszkadzał. Studiował mapy i myślał
- Mówiliście, że nazwę wupy powiedziała wam wasza babka. Mógłbym z nią porozmawiać?
- Pewnikiem. Jeno ona tylko przez swojego wyrostka słyszy. Zaś tekst księgi memle z pamięci, ale wielce skuteczna i pomocna dla nas. Ryf, jazda mi po babkę!
Nawaar:
- Zobaczę, co uda mi się zrobić. Oznajmił i wyszedł na plac, gdzie powinni stać ochotnicy chcący nauczyć się szermierki! Dhampir był średnio zaznajomiony z mieczem, ale swoje umiał i nie raz zdarzało mu obciąć komuś kończynę czy przebić przeciwnika na wylot jednym ze swoich specjalnych pchnięć. Widząc ochotników, nie odezwał się słowem starając się ocenić ich ekwipunek.
// W co są wyposażeni? I proszę o taki ogólny wygląd wojowników. Budowa ciała itp.
Nessa:
Rannych było kilku, a osób do zajmowania się nimi niewiele. Takie obrażenia nie wymagały ekspresowej reakcji, a widocznie były tutaj osoby w większej potrzebie. Nessa nie miała czasu się nad tym zastanawiać. Gawędziła sobie z myśliwymi . Nie tylko o samej sytuacji z Progach, bólu spowodowanym ranami, ale również o sposobach walki z wupami.* Nawet jeśli nie dowiedziałaby się czegoś nowego, to wbiłaby sobie do głowy informacje już pozyskane. To przydatne, gdy czasami na podjęcie decyzji ma się ułamki sekund. Kolejny bandaż został owinięty na klatce piersiowej rannego.
- W stolicy tak zdobią - kontynuowała swoją wypowiedź dotyczącą łuku, który dostała od Dragosaniego. Bo i o czym mogą rozmawiać myśliwi, gdy temat pozyskiwania kłów zostanie już zakończony. - Nawet zwykłe nożyki do ściągania skór widziałam z takimi zdobieniami, że głowa mała! - mężczyzna, któremu Nessa oczyszczała ranę przy obojczyku, skrzywił się. Nic dziwnego. To mogło zapiec. Jednak właśnie na takich pogawędkach czas leciał szybciej i Tinuviel opatrywała już ostatniego rannego. Mężczyźni, widząc, że długoucha ma wprawę w czyszczeniu takich ran, spoglądali na nią życzliwiej. Nie jak na obcą, która nie rozumie ich sytuacji i przychodzi dość późno z pomocą.
Po dokończeniu swojej pracy pożegnała się z rannymi, upewniając się, że każdy bandaż leży tak jak powinien, oczyściła ręce i ruszyła do karczmy.
//:*dowiedziałam się czegoś supcio?
Gunses:
//:Silva
Ludność Revar to głównie chłopy jak dęby. Drwale, górnicy, nordowie. Wielkie klaty, łapy jak u niedźwiedzi. Jako, że to lud głownie myśliwych, są więc oni szczupli, nie mylić z chudością, i całkiem zręczni. Wyposażeni w łuki, miecze, topory, włócznie i bułaty.
//: Nessa
Dowiedziałaś się, że wupy nie potrafią odbijać strzał, bo nie noszą broni. Dodatkowo mają duże głowy i korpusy, w które łatwo wymierzyć strzałę. Usłyszałaś, że "nie patrzą pod nogi" co powinno być dla Ciebie wystarczającą wskazówką.
- Opatrzyłaś rany wojowników - powiedziała babeczka - Weź ten mieszek, za Twoją pomoc. Proszę - i wręczyła Ci mieszek z 50 grzywnami.
Dragosani:
Dragosani przez dłuższy czas milczał. Nie skomentował nawet nagłego opuszczenia ich przez Melkiora. Młodzik zapewne miał jakieś sprawy, zdarza się. Gdy ustalono mniej więcej plan i reszta grupy zabrała się do dodatkowych prac, Drago udał się wraz z Silvasterem. Nie miał drygu do leczenia rannych. Zaś w podszkoleniu ludności Progów w walce bronią białą pomóc już mógł. Władał w mistrzowskim stopniu kilkoma jej rodzajami, więc chyba się do ego nadawał. Stanął więc sobie przed ochotnikami, badawczo ich obserwując. Analizował posiadaną przez nich broń, jak i ich predyspozycje. Zauważył, ze kilku posiada włócznie i bułaty. Tymi rodzajami broni Drago doskonale walczył, więc mógł przekazać nieco wiedzy. Wrócił do swojego konia, przy którego siodle cały czas przytwierdzona była włócznia wampira. Odwiązał ją i znów stawił się na placu. Dzięki niej mógł pokazać kilka ruchów. Bułatu nie wziął ze sobą. Obecnie wolał używać szabli.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej