Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Revarskie pieśni: Zapach jaśminu

<< < (29/40) > >>

Nessa:
Nawet taru potrafi otwierać drzwi. Nessa nie wiedziała, jak to możliwe w tak krótkim czasie ulec takiej przemianie. Nie była zresztą pewna, czy chce wiedzieć. I co będzie z tymi palami. ÂŁudziła się, że nie będzie musiała oglądać agonii wampirów, ale najpewniej i to jej nie ominie. Pytaniem jest, dlaczego ona ma się rozwodzić nad cierpieniem wąpierzy, skoro one przyniosły tyle złego. Ale czy na zło należy odpowiadać złem? Może wystarczy wyeliminować wupy i to będzie wystarczającą nauczką dla innych stworzeń, które chciałyby przejąć tereny Revar.
Nie było jednak po co zabierać głosu. Hrabia podejmie decyzję, a Silvaster powiedział to, co i Tinuviel chciała. Teraz tylko mogła oczekiwać rozkazu opuszczenia Progów.

Dragosani:
Czyli już zdecydował pomyślał Drago, gdy usłyszał, że jednak propozycja pomocy Aetru została odrzucona. Owszem, stwarzałoby to ryzyko, ale poznając genezę wupów, mogliby lepiej zrozumieć wroga. Oczywiście teraz nie miało to znaczenia.
- Więc ustalone - podsumował Drago. - Ruszamy od razu, czy najpierw odpoczniemy nieco w Progach?  - zwrócił się do Gunsesa.

Melkior Tacticus:
- Zaraz wracam. Odparł i odpuścił gospodę w poszukiwaniu wygódki, zupa cebulowa najwyraźniej poszukiwała ujścia. Znalazł takową i skorzystał. Już miał iść do karczmy gdy na płotku wylądował sokół. Z przypiętą do nogi karteczką. Melkior znał to wredne ptaszysko należące do Iriny, a jeśli przyleciał to znaczy że coś pieprzło. Elf ostrożnie odpiał list. Kurwa mać! Przeszło mu przez myśl, wpadł do gospody i podał liścik Yarpenowi.
- Gunses, wybacz ale MUSZÊ wracać do stolicy i do Bastardo. Stało się coś co nie powinno, a od czego może zależeć pokój na Valfden w takim samym stopniu jak walka o Revar. Yarpen zostajesz.
- Ta... chętnie nawet.
- Jeszcze raz przepraszam. Rzekł, zawował Froda i ruszył pędem na południe.

//Muszem zrezygnować
//Zostawiam Ci Mariana i Gucia, moje 2 ogiery

Nawaar:
Dhampir spojrzał na wychodzącego elfa z lekkim szokiem, a to dlatego, że nigdy nie opuszczał ważnych narad! Albowiem, Silvaster dobrze to pamiętał jeszcze za czasów bękartów. Taka reakcja mogła świadczyć, o tym że coś poważnego stało się w stolicy! Musiało to mieć wpływ, nie tylko na jego osobę lecz pewnie na całą organizację lub dzieją się takie rzeczy, w które lepiej się nie wtrącać. Tak! To będzie najlepsze wyjście z takiej sytuacji! Nikomu, nie wadząc może uda się długowiecznemu wyjść z takiej sytuacji obronną ręką albo i nie. Jednak wszytko się okaże, kiedy wróci do stolicy.
Dlatego dhampir, tylko powiedział gdy długouchy się żegnał.
- Do zobaczenia. A, po tym fakcie pomyślał a raczej zapytał samego siebie. Ciekawe w jakie gówno się znowu wpakowali?

Gunses:
- Odpoczniemy i ruszamy. Yarpen pojedzie z palami pod zamek tysiąca wież, my udamy się do Ostoi. Zahaczymy o Mert i pomożemy im w razie potrzebny.
- Karczma i łóżka są dla was. Najedzcie się i wyśpicie. Dam wam kilku ludzi z waszym wozem do ztw. A ja pojadę z wami aż do Metr.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej