Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Revarskie pieśni: Zapach jaśminu

<< < (25/40) > >>

Gunses:
Starsi mamrotali między sobą, jak to starsi. Targon machnął ręką i zawołał
- Zocha, podaj mi mapę! - zawołał do gospodyni. Ta po chwili wróciła z kolejną porcją zup i, co bardziej cieszyło, piwa. Postawiła na stole. Spod pachy wyjęła mapę i dała wam. Była to mapa Valfden z naniesionymi ręką mazajami.



- No, co chcecie wiedzieć jeśli idzie o obecny stan hrabstwa? Co do karczmy... Teraz kiedy człowiekowi milsza kostucha niż świat, zło panoszy się wszędzie. Tam coś się skryło. Ludzie mówią dziwne rzeczy, ale posłałem tam oddział by sprawdził. Wróciły jeno dwa konie... Wojownicy przepadli, a wierzchowce coś rozciagnęło na pół strzelenia z łuk.
- Wiele wampirów zmieniło się. Chodzą nago, wyglądają jak potwory... Mają wielkie uszy, mordy pełne zębów, dwa, albo trzy pazury miast dłoni... Potrafią przewrócić wóz z załadunkiem. Wupy, jak mawia nasza babka.

Melkior Tacticus:
Jestem w doma... Przeszło krasnoludowi przez myśl na widok piwa które wnet przygarnnął, wraz z zupą.
- Szo fo za bazgrojki na mapie? - spytał z pełną gębą chleba, przepił piwem i dodał - Jak się ma ogólna sytuacja taktyczna, kaj my są i ila nas jest.

Nawaar:
Dhampir czekał chwilę aż wszyscy się naradzą, po czym coś się ruszyło! Targon zawołał po mapę do jednej z kobiet zwanej Zocha. Zocha jak to kobieta z gór wyglądała na silną i zahartowaną z tutejszym żywiołem, ale najważniejsza była zupa! Ciepła zupa, którą zajadał się długowieczny rozgrzewając swój żołądek w międzyczasie spoglądał jednym okiem na mapę. Na niej było zaznaczone kilka ważnych obiektów, ale nic mu do głowy nie przychodziło, co mogą one oznaczać! Jednak jeden obrazek przedstawiał miejsce powstania konkordatu i tamtejsze zabudowania. Jednak najbardziej zaskoczyła go informacja o wynaturzeniu wampirów! Był ciekaw, co jest przyczyną ich mutacji, więc zapytał na szybko, bo chciał również zobaczyć karczmę i co tam się zalęgło.
- Jak myślicie, co spowodowało u nich takie wynaturzenie? Może przez to, że zdziczały do reszty zatracając się w sobie czy, może jednak jakiś czynnik zewnętrzny na nie wpłynął? Może również zachorowały od czarnej rudy! Jak normalne zwierzęta. Wiecie coś więcej?
Zapytał czekając na odpowiedź.

// Drago idę z tobą do karczmy, jakby co.


Dragosani:
Drago przyjrzał się z zainteresowaniem zaprezentowanej mapie. Wysłuchał słów Targona. Tych odnośnie tajemniczego stworzenia w karczmie, jak i tych o wampirach.
- Czyli Gunses miał rację. Więcej w nich ze zwierząt, niż z wampirów - stwierdził. Walka z takimi mutantami mogła sprawić pewne problemy. Z pewnością wzrosłą ich siła i sprawność. Lecz wciąż były wampirami, zapewne zależnymi od nocy.
- Skoro te... wupy są takie silne, możliwe jest, że to właśnie jeden z nich zaszył się w karczmie? - zapytał.

Nessa:
Nessa natomiast nie zdążyła zabrać głosu. Zresztą uznała, że wszelkie istotne pytania zostaną zadane przez bardziej ku temu odpowiednie osoby. W końcu siedział tutaj sam hetman koronny i hrabia. O szlachcicu i Bękartach już nie wspominając. Ona jedynie powoli jadła zupę, przysłuchując się temu wszystkiemu. ÂŻołądek miała tak ściśnięty, że tak naprawdę tylko z grzeczności zanurzała raz po razie łyżkę. Podejrzewała, że wygląda teraz jak przerażona dziewczynka, która z każdą informacją starszyzny boi się jeszcze bardziej. Nie miała jednak zamiaru wyprowadzać nikogo z błędu. Bo i co to by dało, że dowiedzieliby się, że sytuacja w Progach ją cieszy? ÂŻe to dobrze, że wampiry to żądne krwi monstra, a nie podobne ludziom istoty, tylko ciut bledsze. Kolejna łyżka zupy. Uśmiechnęła się pod nosem, jakby dopiero teraz załapała żart Dragosaniego, gdy po raz wtóry nazwał wąpierza wupem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej