Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Nessa:
Targon. Targon z Blavik An. Długoucha usilnie próbowała sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek wcześniej słyszała to imię. Nic jednak jej nie zaświtało nawet. Choćby drobny przebłysk. Przyglądała się zatem innym myśliwym. Nie do końca była pewna, czy kogoś szuka. A raczej czy kogoś chce znaleźć. Nawet jeśli byłaby tutaj jakaś osoba z dawnego Trójprzymierza, to lepiej by było, gdyby nie rozpoznała Nessy. Bądź co bądź dezerterki.
- Wupy? - mruknęła pod nosem elfka. ÂŚciągnęła lekko Konia, bo ponownie wolała jechać bardziej z tyłu. Nawet jeżeli oznaczałoby to znaczną odległość od kompanów. Zasłoniła twarz włosami i usilnie wgapiała się w jakiś punkt przed sobą.
Melkior Tacticus:
- Kiedyś wszystko było lepsze, świat się kończy to i wrogowie paskudniejsi... ale wolę już bić orków niż demony czy inne mutanty.
Gunses:
Zaczęło być chłodniej, wszak Progi leżały w górach. Mimo iż było lato, czasami zdarzały się tutaj lekkie śniegi. Tak było i teraz. Wyjechaliście z lasu na otwarte przedgórze. Słońce świeciło mocno, rozgrzewając was i topiąc śnieg, który nocą oprószył pola. Przed wami rozciągały się Progi.
Wioska zmieniła się odkąd ktoś widział ją ostatnim razem. Stała się grodem. Dookoła powstał duży ostrokół i palisad. Co kilkadziesiąt metrów stała wieżyczka strzelnicza. Las dookoła grodu został wycięty na drzewa i dla lepszej widoczności tego, co podchodzi pod jego bramy. Progi stały się prawdziwą wojenną fortecą.
Targon poprowadził was do wielkiej chaty, w której była karczma, podzielona na szpital, centrum pomocy ludności i małą kapliczkę. W karczmie ugościli was ciepłą zupą cebulową i chlebem ze smalcem i ogórkiem. Starszyzna grodu wraz z Targonem i kilkoma wojownikami siedli przed wami, gotowi na rozmowę.
//: Jest kilka rzeczy o które można zapytać, im więcej pytań zadanie, tym więcej historii i aktualnej sytuacji poznacie.
Nawaar:
Dhampir jechał nieustanie podążając za przewodnikami, którzy prowadzili ich bezpośrednio do wioski. Silva poczuł na swym ciele zmieniającą się temperaturę, bo wszak zbliżali się do gór! Kilka razy nawet puścił wodze i zaczął pocierać swoje dłonie starając się przywrócić straconą temperaturę, ale tak działał do czasu, ponieważ wystarczyło opuścić las a piękne żółte słońce dało o sobie znać! Silvaster od razu poczuł się dobrze, gdyż się uśmiechał a słońce zaczęło przyjemnie grzać topiąc resztki śniegu, a przy okazji oślepiając go na dłuższą chwilę. Długowieczny przysłonił swoje oczy dłonią i jechał dalej w dobrym nastroju. W końcu cała grupa dobiła do przystanku zwanego, Progi! Początkowo z opisu Gunsesa wynikało, że wioska ta jest mała i nader gościnna, ale potem wampira w życiu, nie spodziewał się takiego widoku! Lasy wokół grodu zostały wycięte dając lepsze pole widzenia dla broniących się mieszkańców. Dodatkowo wszędzie poustawiane wieżyczki, strażnice, płoty i ostrokoły pewnie nie sprawiały dobrego wrażenia dla kupców i innych handlowców, lecz dhpamir dobrze rozumiał zaistniałą sytuację! Ludzie chcieli się uchronić, przed wampirami i robili to dobrze. Mury były nie do sforsowania a umiejętności strzeleckie tutejszych ludzi były wyśmienite. Silva z aprobatą patrzył na to wszytko i wiedział już, że mieszkańcy potrafią się bronić, o czym świadczył dokładnie zaplanowany atak ludzi na towarzyszy oraz wyśmienite wtopienie się w otoczenie, ale na szczęście mieli pokojowe nastawienie a nawet nieśli pomoc być może pomogą towarzyszą w odbiciu Ostoi albo posłużą za dobre źródło informacji zdradzając położenie oraz ruch wampirów. Jednakże coś w środku Silvastera się działo, bo żal mu się zrobiło tego wyciętego lasu. Mimo to starał się nie oceniać tego czynu, bo gdy cała walka z nieumarłymi się skończy wszystko powinno wrócić do normy. Przynajmniej tak uważał na obecną chwilę. Towarzysze dotarli w końcu do głównej siedziby we wsi czyli do karczmy. Jednak ten budynek stanowił tak właściwie kilka, bo był tam szpital z chorymi i rannymi podczas starć z wampirami oraz inni leśnymi bestiami, centrum pomocy oraz kapliczkę. Silva zastanawiał się jak oni to wszytko idealnie pomieścili? Karczma z pozoru, nie była z byt duża, ale wnętrze było okazałe. Dhampir w końcu przysiadł do stołu wraz ze starszyzną grodu oraz ich przewodnikiem, czyli Torgonem. Silvaster, nie wiedział czy wypada zabrać głos w końcu to on tutaj, nie dowodził jednak wypadało podziękować za pomoc w przeprawie a potem zadać pytania.
- Za nim zaczniemy to chciałbym podziękować za gościnę oraz bezpieczne przeprowadzenie nas przez gęstwiny i trakt. Dhampir schylił głowę stronę Torgona i starszyzny a następnie zadał swoje pytania.
- Nie wiem, czy mogę się odezwać ale chciałbym zadać pytanie, co możecie powiedzieć nam o najbliższych terenach? Jak bardzo fala wampirów zalała tereny hrabstwa oraz, z których traktów najlepiej unikać? Wiem, że im dalej na północ tym niebezpiecznie, ale mam nadzieje że coś poradzicie.
Uśmiechnął się spoglądając na twarze ludzi.
Dragosani:
Gdy część grupy się przedstawiła, z krzaków wyszli w końcu strzelcy. Okazało się, że podejrzenia nie zawiodły Draga znaleźli partyzantkę, zapewne walczącą właśnie z wampirami. Znaleźli potencjalnego sojusznika. Ruszyli w drogę za partyzantami. Antaresa zainteresowała wzmianka o lichu w karczmie, ale postanowił na razie o to nie pytać. Usłyszał mamrotanie elfki, wszak też jechał z typu pochodu.
- Wupy to takie wampiry z dupy - odpowiedział jej tym jakże błyskotliwym dowcipem. Po tym jednak się nie odzywał i tak dojechali do Progów. Które przetoczyły się w twierdzę. Palisada zapewne nie wytrzymałaby poważniejszego oblężenia, lecz na.obecne tutaj warunki i tak robiła dobre wrażenie. Ostatecznie zasiedli wszyscy w karczmie, przed zupą cebulową. Dobrze, że nie zupą z czosnkiem. Wtedy można było to odebrać jako nieudolną próbę obrażenia przybyszów. W karczmie byli także wojownicy Progów i starsi. Zapewne gotowi na rozmowę. Dragosani zsunął maskę z twarzy. Tutaj, wewnątrz karczmy, chyba mógł to zrobić bez ryzykowania poparzenia mordki. Szczególnie, że usiadł sobie w cieniu. Kaptura jednak nie ściągał, taki był niewychowany.
- Więc... - Chciał coś dodać po Silvasterze. - Jak.wygląda sytuacja? Przybyliśmy tutaj, aby wyzwolić Ostoję. Bardzo przydatne będą wszelkie informacje na temat wroga, który się tam zaszył. Czy widać jakieś oznaki degeneracji tamtejszych wampirów? - zapytał, pamiętając słowa Gunsesa. - I jeszcze coś... co wam się zalęgło w starej karczmie? Może i z tym damy radę coś zrobić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej