Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Nawaar:
Modlitwa została wysłuchana a może towarzysze mieli, po prostu szczęście? Napastnicy pomimo ataku na nich, nie odpowiedzieli bezpośrednimi strzałami w towarzyszy a jedynie w wóz i to z dwóch stron! Co znaczyło, że przeciwników było wielu i znali się na swej robocie! Dhampirowi mimo tego i tak kamień spadł z serca, ale w końcu niespodziewanie łowcy przemówili i nie było wyjścia z takiej sytuacji, poza przestawieniem się. Trzech członków już to uczyniło, więc wypadało i Silavsterowi się przedstawić, ale reakcja Nessy była dość zaskakująca dla długowiecznego, lecz nie zamierzał jej teraz komentować!
- Silavster Vanhalen!
Imię i nazwisko zabrzmiało donośnie żeby leśny lud usłyszał, bo nie chciał tutaj skończyć ze strzałą w głowie, o nie!
Gunses:
- ÂŚwiatowcy, hehe - zaśmiał się mężczyzna i wyszedł na drogę. Był to łucznik, ubrany w zbroję ze skór. Widać było, że znał się na rzeczy
- Tedy witamy w zapomnianym świecie... - spojrzał na Gunsesa krzywo - Wita was revańska partyzantka.
Melkior Tacticus:
- Nieco szumna nazwa, walczycie z upadłymi wąpierzami jak mniemam? Spytał brodacz.
Gunses:
Gunses zsiadł z konia, podszedł do człowieka i wyciągnął dłoń na przywitanie
- Z kim rozmawiam?
- Targon z Blavik An.
- Gunses Cadacus. Z Blavik An? Daleko. Zawiązała się partyzantka?
- Tak - rzekł i rzucając okiem na krasnala odpowiedział - Tak. Z wupami. Takie czasy. Kiedyś biło się orków, potem demony, teraz wupie. Chodźcie, poprowadzimy was przez las, będzie szybciej. W starej karczmie zalęgło się jakieś licho... Nie lza tam jechać. Pogadamy w chałupach - powiedział i gwizdnął. Z lasu wyłonili się myśliwi, po kilku minutach dołączyli kolejni z końmi. Było ich około 30. W eskorcie ruszyliśmy do Progów.
Nawaar:
Dzięki szczerości w wypowiedzeniu swych imion ujawnił się przywódca partyzantki! Człowiek właściwie wyłonił się znikąd i stanął przed towarzyszami, czyli wszystkich znał a przynajmniej kojarzył. Dhampir zwrócił uwagę na strój człowieka, który został wykonany ze skór zwierzęcych, co idealnie go kamuflował i na pierwszy rzut oka można było powiedzieć, że był łowcą, bo niby z czego mógłby się tutejszy człek utrzymać właściwie z niczego, poza polowaniem. Pierwszy do człowieka odezwał się krasnolud mając rację swych słów, gdyż zostały one potwierdzone przez Targona w sumie odpowiedź człowieka, nie zszokowała Silvastera. Wiedział z czym lud północy musi się mierzyć w tych czasach. Stado wampirów, które rozlazły się jak fala zalewając okoliczne wioski, miasta i lasy a wszytko to zostało spowodowane, przez rozwiązanie się organizacji ÂŁowców Królewskich oraz odejście przywódcy czyli Gunsesa. Dobrze, że chociaż wziął odpowiedzialność na siebie i robi coś, by to zmienić dodając mieszkańcom otuchy i wyciągając do nich pomocną dłoń. Długowieczny, nie odezwał się słowem jedno cały czas analizował sytuacje i wynikające z niej zagrożenia oraz kilku korzyści, którym najważniejszym było ochronić mieszkańców wsi! Rozmowa dobiegła końca a z krzaków wyszło trzydzieści osób w pełnym wyposażeniu i gotowym do drogi. Dhampir siedząc na koniu ruszył za przewodnikami albowiem znali wszystkie boczne ścieżki dzięki, którym dotrą do celu znacznie szybciej. Następny przystanek, Progi!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej