Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Revarskie pieśni: Zapach jaśminu

<< < (22/40) > >>

Nessa:
Długoucha mimowolnie się zgarbiła, widząc strzały. Szybko jednak ściągnęła konia i zatrzymała się. Jechała z tyłu, więc nikomu nie zastąpiła drogi. Koń jedynie tupnął kopytem, jakby niecierpliwiąc się i nie chcąc odstawać od innych. Obojętność zwierzęcia w przyszłości mogła okazać się bardzo pomocna. Pytanie tylko, czy brak reakcji ze strony towarzyszy też dobrze zwiastował. No może poza Yarpenem, ale tego nie liczyła jako rozsądną reakcję. Nie podobało jej się to. Cała sytuacja jej się nie podobała. Spięła lekko Konia, by ruszył i skupiła swój wzrok na Cadacusie. Wprawdzie widziała jedynie jego plecy, ale może wyłapie jakiś najdrobniejszy choćby ruch.

Gunses:
Odzewu po strzale należało się spodziewać. Kolejne strzały uderzyły w wóz, idealnie wbijając się jedna obok drugiej. Znaczyło to jedno - ktokolwiek strzelał, strzelał precyzyjnie. Kolejne strzały uderzyły z drugiej strony, a więc strzelców było więcej. Gunses wstrzymał konia. Nikt nie zawył, a więc strzały nikogo nie raniły. Zapadła cisza. Po pół minuty odezwał się ktoś z lasu. Był to głos silny, należący do mężczyzny
- Kto jedzie traktem?!
Gunses odkaszlnął lekko zaznaczając, że to on będzie mówił i przejmując jednocześnie wymierzone w kompanów groty strzał na siebie
- Jesteśmy myśliwymi i wojownikami - zawołał - Jedziemy na północ..
- To widzę - zacharczał gniewnie głos z lasu - Droga w inną stronę nie prowadzi! Kto wy?
- Gunses Cadacus, jadę do Progów.
- Po co... TWU, NIE WAÂŻNE! A oni? Niechaj powiedzą co za jedni!

Melkior Tacticus:
- Yarpen aep Thor, Oberceugwarter Bękartów Rashera. Odparł z kozła krasnolud.
- Melkior, Komandor Bękartów Rashera.

Dragosani:
Drago nie zdołał wypatrzyć strzelców. Ale za to zdołał ich usłyszeć. Podobnie jak cała reszta grupy. Ciężko nie usłyszeć, gdy ktoś się tak wydziera. Rozejrzał się po krzakach, szukając wzrokiem tajemniczych strzelców.
- Dragosani Antares, Hetman Koronny królestwa Valfden! - zawołał w las, gdy mieli się przedstawiać. Z osobami, którzy z ukrycia mierzą do ciebie z łuków ciężko się spierać.

Nessa:
Tinuviel natomiast nie uważała się za nikogo szczególnego i do momentu, aż nie zaczną się przedstawiać wszystkie wampiry, które pomagały hrabiemu, ona również nie miała zamiaru zabierać głosu. Krzyknie w eter "Nessa" i co? Tajemniczy głos i tak jej nie rozpozna, a brzmiałoby to żałośnie. Puściła wodze i uniosła łagodnie ręce do góry, pokazując, że nic w nich nie trzyma, choć zapewne nie było to potrzebne, ale dawało minimalną przewagę podczas sięgania po łuk.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej