Tereny Valfden > Dział Wypraw

Szlakiem Chmielowych pól

<< < (8/87) > >>

Silion aep Mor:
Krasnolud w myslach zrobil tak:  <facepalm> Czy ona chce zdradzic kruki?
- Yyy... No tak. Tutaj niedaleko mroczne jaszczurki maja zebranie. - rzekl do bandytow. Mial nadzieje ze beda rownie glupi co przerosnieci. W glowie mial juz ciekawy pomysl.
Podzegacz wciaz celowal tak jak wczesniej, lecz teraz podszedl blizej maurenki, jego kompani patrzyli sie na niego. - Czy ktos pozwolil ci sie odzywac czarnuchu? Bo zaraz sie tutaj zabawimy. - rzekl z pogarda typowa dla rasisty. Dziwna sprawa bylo to ze przestali oni obserwowac Siliona.

//Podzegacz znajduje sie metr od Armin i 3 metry od Siliona. 1 Bandyta trzyma Armin i znajduje sie 3 metry od Siliona. Pozostali 3 bandyci znajduja sie 2 metry od Armin i 4 metry od krasnoluda.
Tymczasem krasnolud zaczal cos myszkowac w swoim mieszku, odczepil jeden i wrzucil cos do srodka...

Armin:
Armin cały czas brnęła w ten temat, choć zmieniła teraz swoją taktykę.
- A nie chciałbyś mnie poznać bardziej. Ja bandyta, ty bandyta, pasujemy do siebie. - kobieta zrobiła zalotne spojrzenie do wszystkich łotrów. Zauważyła, że Silion zaczął coś grzebać w swoim mieszku, wiedziała więc, aby grać na czas.

Silion aep Mor:
Bandyta spojrzal na kobiete. - Chcesz sie poznac blizej? He? No to my sie zaraz chetnie poznamy. - podszedl do niej blizej i zlapal za biust, chcial jej rozerwac szate. Jedna spluwe przykladal jej do glowy a druga rzucil jednemu z bandytow ktory byl zbyt glupi by umiec ja obsluzyc.
Tymczasem Silion skonczyl grzebac w mieszku, zawiazal go i wsadzil do kieszeni. Zlapal noz z kostki i wsunal z tylu za pas. W rece dzierzyl kusze i mieszek wyjety po chwili z kieszeni.
- Ej ty. Erotomanie chedozony. Ona jest moja. Masz pieniadze i spierdalaj. - rzucil bandycie podzegaczowi mieszek, bandyta odszedl na bok i zaczal go odwiazywac. Sil w tym momencie wyjal noz zza pasa, zlapal go w palce i plynnym ruchem rzucil nim podzegaczowi w czaszke. Bandyta nieswiadomy niczego upadl na plecy niczym kloda. W kolejnym ulamku sekundy krasnolud przycelowal w glowe bandyty ktory wiezil maurenke. Byl od niej wyzszy wiec nie bylo problemu. Nacisnal spust, zwalniajac tym samym mechanizm, belt poszybowal przez powietrze ladujac w czaszce bandziora. Zaskoczony zbir mimowolnie wypuscil bron i upadl obok czarnulki.
Podzegacz i bandyta trzymajacy Armin zmarli. Po kilku sekundach pozostali bandyci otrzasneli sie. 2-ch pobieglo z bronia na Armin, jeden z nich na Siliona.
//0xBandyta podzegacz. 3xBandyta.
3 bandyci znajduja sie 2 metry od Armin i 4 metry od krasnoluda. Atakuja.
//Przypominam o Aresie!

Armin:
Armin wycofała się lekko, wyjęła miecz i uwolniła ukryte ostrze.
- No to teraz poznacie mnie z innej strony. - uśmiechnęła się szyderczo. Podbiegła do jednego z bandytów i zaczęła napierać mieczem. Bandyta nie poddawał się i również wyciągnął drugą broń - sztylet. Chciał wbić go w bok kobiety, ale czarnoskóra robiąc unik w drugi bok przejechała ostrzem po brzuchu mężczyzny. Facet jęknął i upuścił sztylet, a maurenka dokończyła dzieła i wbiła miecz w sam środek brzucha. Chłopak padł na ziemię wykrwawiając się. Ciemnoczerwona plama zaczęła pojawiać się obok trupa. Nagle dziewczyna poczuła ból w okolicach kości potylicznej. Armin straciła równowagę i upadła na ziemię. Zauważyła, że był to drugi z bandytów. Podniósł miecz w górę, by zadać ostateczny cios, jednakże w tym właśnie momencie wskoczył na niego Ares. Mężczyzna upadł, a upuszczona broń znalazła się pół metra przed nim. Bandyta wyciągnął po niego rękę, ale wilk był znacznie szybszy od człowieka i wgryzł się w szyję chłopaka. Krew trysnęła i mężczyzna zmarł niemal natychmiastowo. Zwierzę jeszcze chwilę gryzło szyję ofiary, ale kiedy okazało się, że bandyta zmarł, wilk podbiegł do Armin i zaczął ją trącać pyskiem. Kobiecie kręciło się w głowie, ale pogłaskała swojego pupila.
- Brawo Ares! Uratowałeś mnie. - pogłaskała wilczka po pyszczku. Odwróciła się, ponieważ chciała sprawdzić jak idzie walka Silionowi. Chciała zobaczyć jak najwięcej, ale jej wzrok jeszcze ją zwodził po mocnym ciosie.

Silion aep Mor:
Krasnolud spokojnie przypial kusze do pasa. Ze stoickim spokojem czekal na przeciwnika. Ten biegl jak oszalaly, gdy byl blisko, uniosl miecz do gory, chcac wyprowadzic cios na glowe. Gdy byl metr od krasnoluda, Sil odsunal sie na lewo i wbil ukryte ostrze w bok bandziora. Zbil jeknal i upadl na kolana. Brodaty zdjal topor, zlapal w obie rece, wzialzamach i rabnal go w ucho. Z glowy nie bylo co zbierac. Krasnolud wytarl bron w trawe, zalozyl na plecy, podszedl do jednego z bandytow i wyjal belt z glowy, podszedl do drugiego i zabral noz. Podbiegl do maurenki i podniosl ja, zlapal ja pod ramie trzymal pewnie. - Kochana, nic ci sie nie stalo? Spokojnie, trzymam Cie mocno. - rzekl mocno opiekunczym glosem.
Wszyscy bandyci lezeli martwi.
//Silion: Odzyskujesz noz i belt.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej