Tereny Valfden > Dział Wypraw

Szlakiem Chmielowych pól

<< < (45/87) > >>

Armin:
Armin usiadła przy ognisku i wyciągnęła do niego ręce, aby się ogrzać. Jako osoba pochodząca z Igsharu lubiła ciepło. Przysunęła się bliżej ognia i siedziała z zatroskanym spojrzeniem.
- Tak, piękna noc. - powtórzyła czarnoskóra. Siedziała tak trochę nieobecnym spojrzeniem. To wszystko to jednak było dla niej za dużo. Musiała sobie to jakoś przetrawić. Ares położył się na nogach swej pani, a dziewczyna zaczęła go głaskać po grzbiecie.

Silion aep Mor:
Krasnolud wstał aby po chwili skierować się na drugą strone ogniska i usiąść obok kobiety. Gdy usiadł spojrzał w szalejący żywioł który trawił drewno i wyzwalał z niego pokłady energii. Po chwili spojrzał na kobiete która wydawała się taka jakaś nieobecna, spojrzał na jej twarz, nie wyrażała żadnych emocji, wzrok odleciał gdzieś w dal, do innej krainy. Krasnolud objął ją ramieniem i spojrzał na jej surową twarz. - Nie mysl tak intensywnie, kochanie, odpręż się. - rzekł pewnie. - Albo wylej to z siebie...

//Teraz twoja kolej na inwencję twórczą, wszak noc jeszcze młoda :P

Armin:
Armin, kiedy poczuła dotyk i usłyszała słowa krasnoluda, powróciła na ziemię. Długo rozmyślała nad tym wszystkim i nie mogła tego dłużej znieść, więc mocno przytuliła się do swego ukochanego.
- To jest dla mnie zbyt dużo. Przepraszam... - kobieta wróciła wspomnieniami do tamtej pamiętnej bitwy, kiedy straciła rodzinę. Palenie na stosach przypominało jej o walce jej pobratyńców. Kiedy walka trwała, jej wioska, jej dom zostały spalone, a wraz z nim cały jej dobytek. Niedługo później rodzina przestałą żyć, a ona jedna została na wielkiej pustyni.
- To palenie. Te ciała. Rodzina. - wydukała. ÂŚcisnęła krasnoluda jeszcze mocniej. Poczuła jego mięśnie, zapach i przyjemne ciepło, które od niego biło.

Silion aep Mor:
Krasnolud wtulił kobietę w siebie i ucałował w czubek głowy tak po ojcowsku. Kobieta tuliła się do niego co było bardzo przyjemne, krasnolud wylał na nią całą troskę. Głaskał ją delikatnie po głowie i patrzył się na nią. Kobieta była bliska płaczu. - Nie przepraszaj, nie tłum tego, wyzwól te emocje, zadręczanie się wspomnieniami do niczego dobrego nie prowadzi. W ten sposób malujesz fałszywy obraz swojej rodziny. Obraz słabych ludzi, zapomnij o przykrości, wyrzuć to z głowy a zostaw tylko te pozytywne wspomnienia. - przytulił ją pewniej. Troszczył się o nią w tej chwili jak o swój najcenniejszy skarb. - Niestety nie możemy zmienić ludzkiej natury, natury mścicieli, która nakazuje działać instynktownie, świat nie jest sprawiedliwy. Kochanie, masz teraz mnie, nie musisz obawiać się o jutro. Po prostu jeden człowiek osiąga wiele kosztem innego człowieka, taka już natura wojen i ludzi. - pogłaskał jej policzek.

Armin:
Czarnoskóra uśmiechnęła się lekko i pocałowała Siliona w usta. Czuła smak jego ust, czuła ich miękkość i czuła zarazem ukojenie. Na chwilę zapomniała o wszystkim, o tajemniczej sprawie, o rodzinie, o tym, że jest na tym świecie. Wtuliła się w krasnoluda i położyła głowę na jego ramieniu.
- Wiesz, czemu naprawdę zostałam krukiem? Bo chciałam umieć zabić tych, którzy splamili honor mojej rodziny. Chciałam widzieć jak wiją się z bólu i proszą mnie o litość. - maurenka spojrzała na mężczyznę. - Oto moje prawdziwe ja. A co do wspomnień to pamiętam też miłe chwile. - kobieta się uśmiechnęła. - Pamiętam zabawy z bratem, ognisko z rodziną i piękne, gwieździste niebo nad domem. - dziewczyna pocałowała ukochanego w policzek. - Dziękuję, że jesteś. - Armin wtuliła się w mężczyznę, zamknęła oczy i... Zasnęła. Ares ułożył się koło tulącej się pary i również zasnął.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej