Tereny Valfden > Dział Wypraw

Miła woń

<< < (7/10) > >>

Thulhu:
Kilka godzin, nie uśmiecha mi się ta sytuacja. Przyciska mnie do krzesła, czyli jak uda mi się zniszczyć krzesła, to może uda mi się ściągnąć to ustrojstwo ze mnie. Pieprzeni magowie. Jak ja nie trawie tych istot. Sądzą, że mogą wiele. Chociaż nie mogą nic.- Postanowiłem się rozkołysać na krześle, na tyle ile było to możliwe. Pomagająć sobie o ile to możliwe ciosami ogona w nogi krzesła.

Silion aep Mor:
Jak sie okazalo, na twoje nieszczescie krzeslo tez mocno trzymalo sie ziemi, "kapelusik" byl chyba przygotowany na wszystko.
Mijaly minuty, po chwili zaczales czuc w pokoiku zapach palonego bagiennego ziela, dobywal sie jakby ze scian. Robiles sie senny i senny, wkoncu od nadmiaru substancji zawartych w zielu zasnales.
Minelo kilka godzin, odglos otwieranych drzwi zbudzil cie. Czules sie jakby przezulo cie stado troli. Widziales potrojnie, obraz rozjezdzal ci sie i rozmywal. Nadmiar oparow ziela dawal sie we znaki. Ujrzales 3 "kapelusikow" chociaz w drzwiach stal tylko jeden. Ponownie oparty byl o framuge i przezuwal trawe. Opuscil kapelusz na oczy niczyc kowboj w nieznanym ci wszechswiecie. Spojrzal na twoj zalosny wzrok. - Jaszczur, mam juz wyniki. Jak sie okazalo, oszukales mnie... Miales mi skurczybyku dostarczyc prawdziwa recepture. Ten skurwiel handluje narkotykami pod moim nosem... Trace klientow...

Thulhu:
- A mówiłem, ci żeby go zabić. Hahahaha- ÂŚmiałem się, jakby z niczego- Jak, nauczysz mnie tak roztrajać jak, ty teraz to zrobiłeś, to wymorduje jego i tych jego 5 orków. Hahaha- ÂŚmiałem, się z zmęczenia i zapachu zioła. Innymi słowy zaczęło mi odbijać. Nie wróżyło to dobrze, ale teraz mnie to nie interesowało. Miałem mocno wywalone na wszystko.Ale nie będę się spuszczał, nad kimś kto nie potrafi podejść do zadania wystarczająco szybko.- Miałem kilka okazji, by go zabić, a przynajmniej ogłuszyć i wyciągnąć z niego kilka informacji, ale powiedziałeś, że nic nie mogę mu zrobić... To nic mu nie zrobiłem i zrobił ciebie jak chciał. Bo mi tylko zależy na grzywnach. Hahaha

Silion aep Mor:
//Ze tak ujme, jestes zjarany, mocno. :) A dialog oznaczasz tak:
--- Kod: ---[i][/i]
--- Koniec kodu ---
;)
Facet wkurzyl sie patrzac na to jak sie cieszysz. Wykonal ruch gestem dloni w strone drzwi, tak jakby zachete. - Chlopaki zajmijcie sie nim. - obok "kapelusza" stanelo czterech bandziorow. - Nie pozwole sie oszukiwac. Zabawcie sie z nim. Jakby mu tak obciac ogon, co wy na to? A moze poodrywamy mu luski? Macie wolna reke. Ja musze narazie sie ulotnic. - kapelusz wyszedl z pokoju zamykajac drzwi, bandyci oparli sie o wrota. Minela chwila, przez szybke w drzwiach cos mocno blysnelo. Bandyci podeszli do ciebie. Mag z pewnoscia sie teleportowal gdyz uscisk nagle ustapil. Bujajacy ty przewrociles sie ze stolka i upadles na twarz. Jeden z bandziorow zlapal cie za glowe i przystawil sztylet do gardla. 3 typow stalo przed toba i patrzylo sie zlowrogo z wyciagnieta bronia. Twa bron lezala luzno wrzucona do skrzynii znajdujacej sie 2 metry na prawo od ciebie.

//Kleczysz... W jednym poscie ubijasz tylu na ile ci finiszery pozwalaja.



4*Bandyta

//Jeden stoi za toba i trzyma ci sztylet na gardle, 3-ch stoi przed toba. Wszyscy maja bronie w rekach. Jest 10oC

Thulhu:
- Ale masz piękne patrzałki. - Po tych słowach, mocno wybuchłem śmiechem, by po chwili mocno ugryźć bandytę, który mnie trzymał mnie za głowę. Następnie oparłem się na jednej nodze, tylko po to, by mieć jak wykonać zamach ogonem, wywracając się przy tym samemu na plecy i śmiejąc się. ÂŚmiałem się, jednak wewnętrzy upór dociągnął mnie do sztyletów. Gdy trzymałem sztylety, śmiech okazał się do powstrzymania. Turlając się z boku na boku, omijałem ostrza, coraz to bardziej sfrustrowanych bandytów. Podniosłem się dosyć, skocznie, tylko po to, by wbić drugiemu ostrze w oko. Potem wykorzystując fakt, że trzeci stał obok, wyłapał ode mnie mocny cios ogonem w głowę. 3 leżało, z czego jeden martwy, a dwóch leżało to od uderzenia, to od ugryzienia. 4 Był trochę bardziej doświadczony, zaatakował mnie dwoma mieczami. Jednak w miarę sprawnie udało mi się sparować ciosy, w chwili, gdy byliśmy bardzo blisko siebie, tworząc bardzo romantyczną atmosferę. Wgryzłem mu się w szyje i wygryzłem dosyć duży kawał mięsa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej