Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Mourtun:
//Pozwolisz ze szafa zajme sie za chwile :)
Niziolek wszedl glebiej do pokoju, rozejrzal sie. Zobaczyl tam wiele trofeow, caly arsenal bronii i co najciekawsze runy, zwoje i ksiegi. Polozyl jedzenie na stoliku i usiadl gdzies na krawedzi lozka. - Nie skosztujesz o dziecko lasu? - zapytal grzecznie. - Nawet piekne elfie kobiety musza cos jesc. - rzekl z troska w glosie. - Corko letniego wiatru, polujesz? Widze tutaj znakomite trofea jak i caly arsenal broni. - rzekl z powaga jakby sam byl mysliwym.
Rodred:
// To była tylko narracja nie musisz się tym w ogóle zająć ;) (Jak samo jak wojownikami czy samą elfką)
Przez dłuższą chwilę ci nie odpowiadała patrząc krytycznie na swój dopiero co posmarowany łuk. Jednak w końcu odłożyła go i się obróciła.
- Nie jestem królową, żebyś miał mnie tak tytułować. Mów mi Rita. Po chwili przerwy.
- Owszem poluje. Czasem nawet wybieram się na łowy z samymi Twardymi. Powiedziała to trochę od niechcenia po czym zabrała się do jedzenia. Masz wrażenie, że jaj smakuje co potwierdziła kiwając głową z aprobatą.
Mourtun:
Niziolek sie kiwnal glowa z gracja. - Zwyklem do pieknych kobiet zwracac sie w pieknych slowach... Ale twoje zyczenie jest dla mnie rozkazem. - powiedzial zachowujac calkowita powage. Zblizyl sie do kobiety, w zasadzie usiadl zaraz kolo niej, zaczal przygladac sie jej broni. - Piekny luk, doskonala robota. Pewnie ma za soba nie jedno polowanie. - rzekl z podnieceniem.
Rodred:
Widzisz, że z trudem powstrzymała się od śmiechu. Prawdopodobnie temu, że usta ma wypchane jajecznicą. Nawet ty zdałeś sobie sprawę, że to co mówisz trąca nie małym kitem i wyuczonymi formułkami.
Na twoje zbliżenie się popatrzyła na ciebie z ukosa ale nie udało Ci się odgadnąć czy to była aprobata czy przygana.
Gdy tylko przełknęła wypowiedziała się na temat uzbrojenia. Pokiwała głową.
- Tak, łuk dostałam od matki. Podobno drewno na niego dali sami druidzi. Po chwili.
- A czego powiedz mi szuka w tych stronach taki niziołek jak ty? Tu jest niebezpiecznie.
Mourtun:
Niziolek zaczerwienil sie gdyz zostal wysmiany. Spojrzal w oczy elfki. - Powiedzmy ze mam tutaj cos do zalatwienia. Szukam roslin. - rzekl milym glosem. No to do dziela.
- Czy moge? - zapytal dotykajac delikatnie blizn na przedramieniu. - Jak sie nabawilas takich blizn? Luk? - zapytal grzecznie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej