Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Mourtun:
Niziolek obudzil sie, czul ze bedzie po 4-tej. Usiadl na chwilke i skupil sie. Pobral troche mocy i doladowal sie nia. Od razu nabral energii. Wstal i szybko przebral sie w czyste ubranie wczesniej wyciagniete z szafy. Otworzyl cicho drzwi i wyszedl na korytarz, zamknal na klucz, dyskretnie, na palcach, szedl po korytarzu, nie chcial nikogo budzic. Otworzyl kolejne drzwi i zszedl na dol. Na dole zaszedl na zaplecze i rzekl. - Dzien dobry karczmarzu. Kto rano wstaje, temu Ventepi daje.
Rodred:
Gdy zapukałeś do kwatery karczmarza dopiero po chwili usłyszałeś jego głos.
- Idź i wychędoż się sam! Przeklęty niziołku! Co za pewne miało oznaczać. "Jeśli czegoś chcesz zrób to sobie sam".
W kuchni słyszysz krzątające się kucharki. Pewnie przygotowują pierwsze śniadanie, zanim ludzie pójdą się myć.
Mourtun:
Rozespany dziad. Niziolek od razu skierowal sie do kuchnii, zastal tam krzatajace sie kucharki. Podszedl do jednej z nich i milym, uroczym glosem rzekl. - Witam urocze panie. Robicie panie sniadanie jak widze. Chcialem sie dowiedziec czy takowa elfka imieniem Rina, zamawiala sniadanie? Chce jej zrobic urocza niespodzianke i dostarczyc jej je do lozka. Oczywiscie, jezeli trzeba pomoge w przygotowaniu go. - usmiechnal sie przyjaznie do kucharki.
Rodred:
Pulchniutka ale o miłym wyrazie twarzy kucharka się tobą zajęła.
- Milusieńki, Pani Rina zwykle zdobywa śniadanie sama. Nie jada u nas. Ale myślę, że się ucieszy jak jej zaniesiesz śniadanie. Przez chwilę się zastanowiła.
- Daj mi trzy grzywny i jak mi pomożesz to zrobimy jej śniadanie. Uśmiechnęła się.
Mourtun:
Niziolek usmiechnal sie do kobiety i wyciagnal trzy z ostatnich osmiu monet jakie mu pozostaly. Podaj je jej. - Chetnie pomoge, chce aby to byla najlepsza rzecz jaka kiedykolwiek jadla. Powiem pani w sekrecie ze strasznie mi sie spodobala. - powiedzial z wesolym usmiechem na twarzy. Po otrzymaniu polecen zabral sie za pomoc.
//8-3=5 grzywien
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej