Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Mourtun:
- Wiem ze nie ma, ale niech chociaz ma jakas pamiatke po mnie. Przekazesz? - zapytal. - A dlugo zeszloby ci z takim okladem i czy mi on pomoze? Bo moze lepiej bedzie udac sie do szpitala w stolicy, jak uwazasz? - zadal kolejne pytanie. - Tak wogole to jak ty tak na boso ciagle biegasz? Nogi cie nie bola? Nie ranisz ich?
Rodred:
- Przekażę. Wzruszyła ramionami.
- Okład z pewnością pomoże. (Wydłuży dwukrotnie czas jaki możesz biegać z takim oparzeniem)
- Boso biegam całe życie, więc czemu miało by mi się coś stać?
- Szkoda, że już jedziesz. Jak byśmy mieli tam więcej czasu to myślałam, żeby sobie z tobą małą driadę zrobić to miałbyś większy powód, żeby do mnie wracać. Teraz nie ma na to czasu i warunków. Powiedziała ze smutkiem.
Mourtun:
//Wez juz mnie nie dobijaj :( Ani jedna nie chciala a teraz wszystkie nagle zachcialy dawac :(
- Teraz mi to mowisz Shani? Mielismy tyle czasu, czemu nie mowilas wczesniej? - zapytal lekko zasmucony badz zawiedziony tym co uslyszal. Usiadl obok driady i przytulil ja jednoczesnie starajac sie nie dotykac niczego oparzonymi dlonmi, pocalowal ja w policzek i spojrzal w oczy. - Posluchaj Shani, odwiedze cie w Atunus, gdy swiat bedzie powoli budzil sie do snu. Jesli wciaz bedziesz chciec to sobie zrobimy driade. Teraz tak troszke nie ma jak. - mowil szczerze. - To poprosze ten okład.
Rodred:
// Spartaczyłeś sprawę to teraz ponosisz tego konsekwencje ;)
- Nie byłam pewna. Powiedziała zasmucona.
- ÂŚwiat nie budzi się do snu. Uśmiechnęła się wiedząc o co Ci chodzi.
Wstała i zaczęła Zbierać różne liście, jakąś żywicę i coś tam jeszcze.
Mourtun:
//: <patyk>
- Nie to slowo. Gdy swiat bedzie kladl sie do snu a liscie zaczna opadac. Czego nie bylas pewna przyjaciolko? - zapytal zmieszany. - Usmiechnij sie i nie smuc, prosze cie ladnie. - rzekl troskliwie. - Ale to jak to jest? Jestesmy umowieni? - zapytal wesolo.
- Swoja droga naprawde bardzo cie lubie. Szkoda ze nie mozesz jechac ze mna. - rzekl smutny.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej