Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Rodred:
Biegłeś dobrą chwilę kiedy w końcu dobiegła cię Shani. Szybkim ruchem wsunęła Ci bronie za pas. W końcu wybiegliście z pola.
- Myślałam, że zginąłeś. Uśmiechnęła się Shani nie przestając biec.
Mourtun:
- Było blisko droga przyjaciółko! - rzekł biegnąc dalej, przed siebie, za driadą.
Rodred:
W końcu wbiegliście w kąpleks mniejszych drzew. W pobliżu jest jakieś błotko, niedaleko chyba bagno. I słyszysz rzekę. Zdałaś sobie sprawę, że to tu spotkałeś Torna. Shani przestał biec i zaczęła spokojnie iść.
Mourtun:
Uspokoił sie i zaczal isc, chociaz wciaz w organizmie buzowala adrenalina. Spojrzal przed siebie i delikatnie sie usmiechnal. Gdy spojrzal swoje mega poparzone dlonie, mina mu zrzedla. - Shani! Piękna kobieto! Nie masz moze przy sobie troche eliksiru "lzy feniksa" badz wiesz jak go przyrzadzic? - zapytal z nadzieja. Z trudem, samymi palcami wyjal z kieszonki kartke i podal driadzie. - Daj to Rinie jesli mozesz. Napisalem to po ucieczce.
A pisalo:
--- Cytuj ---Droga Rino!
Me uczucie do ciebie bedzie trwalo po wsze czasy, jeszcze cie odnajde. <3
M.
--- Koniec cytatu ---
Rodred:
- Przecież ona nie ma do ciebie tego uczucia. Mogę Ci zrobić okład, który złagodzi obrażenia. Przeszliście przez gąszcz drzew i wyszliście nad rzekę nad, którą chciałeś podglądać Rinę. Shni usiadła na brzegu i zamoczyła nogi w wodzie. Zastanawia cię jak ona jest wstanie tak szybko biegać po lesie cały czas boso.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej