Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Rodred:
// Nie moja wina <aniol>
- Wpadnij jak tylko będziesz chciał. Będę czekać. Szkoda, że nie możesz zostać ze mną. Powiedziała wcale nie pocieszona. Szybko podeszła do ciebie i zaczęła zakładać Ci opatrunek. Wyraźnie się spieszyła.
Mourtun:
//: A jakbym chcial isc do Shani to dasz mi jakas "normalna" wyprawe? Bo to bylo dla mnie za trudne.
Usmiechnal sie. - No coz ja tez zaluje ale nie zawsze jest tak jak bysmy chcieli. Moja droga, naprawde cie odwiedze. - mowil szczerze. - A teraz, jak moge cie pocieszyc? Nie chce zostawiac przyjaciolki w takim stanie.
Rodred:
// Mogę spróbować, ale sam widzisz jak to wychodzi. Jak będziesz chciał popełnić samobójstwo to nie będę Ci bronił.
Shani obkleiła Ci ręce różnymi rzeczami. Opatrunek był skończony.
- Nie ma czasu. Muszę ugasić pożar, który wznieciłeś. Powiedziała po czym pocałowała cię w policzek i pobiegła z powrotem wołając.
- Do zobaczenia!
Mourtun:
//: Zawsze mozesz troche spuscic z tonu, szczerze mowiac juz u Rakbara na probie magii bylo prosciej... Najwyzej bede cie upominal :) Zreszta, jak bede mial teleportacje to mnie tak latwo nie zabijesz :)
- Bywaj! Jeszcze sie zobaczymy Shani! - krzyknal wesolo, chociaz w jego glosie bylo slychac nutke zalu. - Tylko czy cie tutaj znajde!? - krzyknal jeszcze pytajaco wstajac.
Rodred:
Shani już nie odpowiedziała bo była daleko. Do miasta masz jakieś 300 metrów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej