Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Mourtun:
Ruszył za driadą z dobrym humorem. Gdy byli już kawałek od wojaków powiedział do driady. - Shani, nie wiem czy dobrym pomysłem jest się tak wyginać przy pijanych mężczyznach... - po chwili. - Wszyscy z nich patrzyli ci tam... no wiesz gdzie... Jeszcze ci krzywdę zrobią. - rzekł z troską.
Rodred:
- Nie nie wiem gdzie. I to są bardzo mili mężczyźni. Znają tyle ciekawych historii. Odwróciła się i idąc chwilę tyłem szeroko i szczerze się uśmiechnęła. Teraz cię coś uderzyło. Driada nigdy nie kłamie, jest miła i potulna jak dobry piesek. Jest niewinna i prosta. Kły pokazuje dopiero jak broni swojego terenu. Jest bezinteresowna i nie wrażliwa na wszelkie podziały. Zachowuje się jak zwykłe zwierze tylko nie zna słowa namiętność co czyni ją znacznie dziwniejszą i bardziej skomplikowaną od zwykłego zwierzęcia. No i jest rozumną istotą.
- Choć już niedaleko. Ja też się okompie. Przez to zajmowanie się wami nawet nie miałam czasu się umyć. Zaśmiała się.
Mourtun:
- Chodźmy więc moja przyjaciółko! - rzekł wesoło, po czym zaśmiał się, objął driadę w pasie i ruszył z nią w stronę jeziorka.
Rodred:
Doszliście po krótkiej chwili do dużego stawu. Czarny jak noc (temu że jest noc) skryty jest wśród drzew. Przypuszczasz, że nawet w dzień byś go nie zauważył. Driada wyciągnęła z kołczana dwie strzały i złapała je do ręki. Następnie jednym sprawnym ruchem zrzuciła suknię i wskoczyła całkiem naga do wody. W rękach ma łuk i te dwie strzały. Zaczęła niesamowicie sprawnie pływać śmiejąc się przy tym.
Mourtun:
Niziołek zrzucił ubranie oraz ekwipunek i rzucił obok odzienia driady. Wskoczył do wody i z wesołą miną pływał sobie tu i tam, po chwili podplynal do driady i z uśmiechem na ustach zapytał. - Po co ci ten łuk i strzały w wodzie? Nie jest ci niewygodnie?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej