Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Mourtun:
Niziolek troskliwie tulil kobiete glaskajac ja po glowie. Spojrzal jej w oczy i pogladzil po policzku. - Shani... Wszystko bedzie dobrze. - wtulil ja mocniej w siebie. - A podobno driady sie nie wiaza. - rzekl wesolo. - Jestem pewien ze bedziesz szczesliwa z Tornem. - znow musnal jej policzek dlonia gladzac go. - Zawsze mozesz mnie odwiedzic w stolicy.
Rodred:
- I znowu to wiązanie się! Usiadła odsuwając się od ciebie.
- Nie wiem o czym ty w ogóle mówisz! wykrzyknęła.
- Poza tym.. Oboje wiemy, że już tu nie przyjedziesz... Powiedziała smutno.
Mourtun:
Niziołek złapał ją za nadgarstek, ale tak delikatnie, czule, spojrzał jej w oczy. - Wrócę, gdy tylko będziesz mnie potrzebować, wrócę, wystarczy tylko znak. - znów pogładził ją po policzku. - Wybaczysz mi tą złość? - zapytał łamiącym się głosem.
//Ten watek mozna by kontynuować w jakiejś nastepnej wyprawie od Dimitriego (o ile bedzie wogole bo ta zjebałem) co by Shani potrzebowała pomocy ode mnie ;)
Rodred:
// Wyprawa nie musi być przez Dimitra. Po prostu mi napiszesz, że chcesz się do niej przejść i zrobimy wyprawę ;) Powiedz mi bo jeszcze nie odpowiedziałeś, czy ta Rina-gracz ma z tym wszystkim coś wspólnego? :D
Shani chwilę tak siedziała smutna po czym się odezwała.
- Wybaczę... Powiedziała cicho.
- Ale już nigdy mi nie mów o tych waszych dziwnych uczuciach czy jakimś przewiązywaniu się! Pogroziła Ci palcem.
- Nic z tego nie rozumiem i mam wrażeni, że się ze mnie nabijacie!
Mourtun:
//No pasuje czasem przyjaciółkę driade odwiedzić ;) A co z tą elfką jakby się związała z Mortunem to by się to zakończyło tylko na tej wyprawie czy jak?
//Ja nic nie wiem...
Niziołek uśmiechnął się i uniósł kobiecie brode do góry. - Spójrz na mnie, nikt się z ciebie nie nabija. - uśmiechnął się. - I naprawdę, jeszcze nie raz cię odwiedzę. - odgarnął jej z oczu kosmyk mokrych od płaczu włosów. - Idziemy do nich czy może jeszcze chcesz tutaj chwilę ze mną posiedzieć? Moja przyjaciółko. - znów się uśmiechnął.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej