Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Rodred:
Jeszcze zanim odezwałeś się do Shani Rina odpowiedziała.
- Druidzi nie żyją a ich wioski już niema. Jaki jest więc sens tam iść?
Potem odpowiedziała Ci Shani.
- Nic. Po prostu już Ci dwa razy ocaliłam życie, a nie usłyszałam nawet prostego dziękuje. Jestem dla ciebie miła, we wszystkim Ci pomagam a ty jesteś na mnie zły i zapatrzony cały czas tylko w tą elfkę. Bardzo cię polubiłam, a ty mnie unikasz i wolisz spędzać czas z inną i to jeszcze zapowiadasz rychłe odejście. Powiedziała smutna i przygnębiona. Wstała i pobiegła do domku na górę zapłakana. Widzisz, że jej prostolinijność uderzyła całe towarzystwo. Wszyscy wojownicy siedzą z rozwartymi szczękami nie rozumiejąc co się właśnie stało. Widzisz, że Nikolaj patrzy na miejsce obok siebie, gdzie przed chwilą leżała Shani i się o niego opierała. Widzisz, że Torn zrobił solidnego facepalma i popatrzył na ciebie z wyrzutem.
Mourtun:
//Teraz to mnie zaskoczyłeś!
//Jak jej nie dziekowałem? <facepalm> A co było jak mnie pierwszy raz uratowała?
Niziołek stał z taką miną :o i cholernym poczuciem winy, puścił kobietę i rzekł. - Przepraszam was i ciebie Rino, ale muszę z nią porozmawiać... - nie czekając na odpowiedź pobiegł na górę za driadą.
Rodred:
// Kto jak kto ale kobieta ma prawo wszystko przejaskrawiać ;)
W chwilę wbiegłeś na górę. Widzisz, że Shani leży w ciemnym pokoju na łóżku obrócona twarzą do ściany.
Mourtun:
Niziołek podszedł cichutko pod łóżko i przysiadł na brzegu, delikatnie dotknął ramienia driady. -Shani... - zaczął. - To nie jest tak że ja jestem na ciebie zły czy coś. Przepraszam cię z całego serca za ten wybuch złości, ta wiadomość o śmierci druidów to był dla mnie szok. Wszystko do czego dążyłem mi się posypało... Wiem to nie wytłumaczenie. Naprawdę cię lubię, jesteś dla mnie jak najlepsza przyjaciółka, tyle razy ratowałaś mi tyłek, przecież wiesz że jestem ci wdzięczny. Shani... Spójrz na mnie... - rzekł z uczuciem. - Dziękuje ci z całego serca. - ucałował ją w dłoń jak dżentelmen. - Jesteś świetna. Mówisz że zapatrzyłem się w elfke? Przecież byłem przez cały czas przy tobie, gdy Rina oberwała biegłem za toba by cię ratować z rąk wojów. Poprostu Torn... - urwał z taką miną ;[. - Torn kazał mi cię zostawić w spokoju. Krzyczał na mnie i wogóle więc... Naprawdę przepraszam cię za wszystko.
Rodred:
Driada objęła cię i wtuliła po czym zaczęła płakać. Po chwili przerwała i powiedziała.
- Tak Torn ma do mnie te dziwne uczucia, których nie rozumiem. Powiedziała smutno.
- Ale, że chciał mnie tylko dla siebie? Tego już w ogóle nie pojmuję. Powiedziała jeszcze smutniej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej