Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Mourtun:
Niziolek postanowil dac sobie narazie spokoj z tym wszystkim, usiadl luzno i wzial gleboki oddech. Spojrzal na elfke. - Rino. Czy... Cos cie gnebi? Widze ze sie z czyms meczysz... - mowil glosem pelnym troski. Spojrzal w dol i przygladal sie z zaciekawieniem. - Drzewo. Jak dlugo to wszystko bedzie trwalo bo ja musze jak najpredzej do druidow dotrzec? - mowil spokojnie.
Rodred:
Rina popatrzyła się na ciebie. Widzisz, że ma lekko załzawione oczy.
- Po prostu przykro mi, ze nie mogę odwzajemnić twojego uczucia. Powiedziała smutnym głosem po czym też spojrzała w duł zaciekawiona.
- Tak jak poprzednio kiedy siedziałeś w kokonie. Trochę ponad tydzień. Wasze dusze już niedługo powinienem móc przenieść do ciał.
Mourtun:
Niziolek przysunal sie delikatnie do elfki. - Dlaczego Rino? - zapytal delikatnie smutnym glosem. Spojrzal w gore. - Zgaduje ze nie da sie tego przyspieszyc? Bo ten no... Druidzi i Rina...
Rodred:
Rina się delikatnie odsunęła.
- Nie wiem. Jesteś miły i w ogóle, ale miałam dużo czasu w tym drzewie, żeby się nad tym zastanowić i wiem, że cię nie kocham. Przykro mi... Powiedziała i oparła głowę na kolanach.
- Nie próbuj poganiać natury chłoptasiu. Odrzekło drzewo z wyższością.
- Doszły mnie poza tym słuchy z północnego lasu, że nie dalej jak wczoraj gobliny przeprowadziły zmasowany atak wszystkimi siłami i walki nadal trwają. Powiedziało, ze spokojem.
// Wasz pokój wygląda mniej więcej tak: Tylko że ściany są jak by z dymu. Odległe.
Mourtun:
//Rozczarowales mnie z ta elfka ;[ Kolejny epic fail. A moglem ja zostawic, tylko gdybym wiedzial... <facepalm> ;[
I w tej wlasnie chwili, Mourtunowi zawalił się świat, wszystko w co ostatnimi czasy wierzyl, co bylo dnia niego wszystkim mozna powodziec ze pochlonely bezkresne czeluscie otchlani. Zrobil tak ;[ i rzekl tylko. - Ale... - patrzyl sie tak przez jakis czas w dol starajac sie pozbierac wewnetrznie po tym ciosie. Nie rozumiem tego, najpierw bawila sie mna Shani, zginalem dla Riny, najpierw sie cieszy na moj widok a teraz godzi w serce. Jak mnie ozywia to sie chyba zabije. - wciaz patrzac sie w dol mowil do drzewa. - Wlasnie o to chodzi. Mam zalagodzic spor pomiedzy goblinami a druidami a utknalem tutaj... - mowil z zalem do samego siebie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej