Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Mourtun:
- No ale Rina... - wyrzekł speszony.
Rodred:
Położyli cię na wyczyszczonym już łóżku. Widzisz, że ciało Riny leży w kącie. Położyli cie i czujesz, że odpływasz. Już nie masz na nic sił. Shani z Franciszkiem szybko wzięli się do przygotowywania antidotum. Gdy było już gotowe podbiegli do ciebie. Ale wtedy już zamknąłeś oczy. Przestałeś słyszeć i czuć cokolwiek. Zrobiło ci się tak błogo ciepło.
Patrzysz w dół i widzisz coś dziwnego. Shani z Franciszkiem krzątają się wokół twojego ciała wcierając antidotum i zasklepiając rany. Widzisz, że Torn stoi obok i patrzy na wszystko bardzo smutny.
- Hej. Odezwał się znajomy głos z boku. Jesteś jak by w drzewie. Zaraz nad pomieszczeniem w którym leży twoje ciało. Siedzisz na jak by szklanej tafli ale miękkiej, ciepłej i wygodnej. W koło są białe ściany i biały sufit. Spojrzałeś na nią.
Rina siedzi przy ścianie. Jest całkiem naga, ale ułożona tak, że zasłania wszystkie swoje kobiece części. Patrzy się na ciebie i uśmiecha. Jej włosy luźno zwisają z boku. Ty również jesteś nagi.
- Wszystko wiem co o mnie mówiłeś. Uśmiechnęła się.
Drzewa to straszne gaduły.
Mourtun:
- Rina... Ja... - zarumienił się. - Jesteś piękna. - rzekł tonem romantyka. - Czy ja umarłem? - zapytał wystraszony.
Rodred:
Przytaknęła i uśmiechnęła się znowu.
- Nie sądziłam, że się we mnie podkochujesz. Myślałem, że chcesz mnie po prostu zaliczyć tam wtedy w karczmie. Powiedziała ze spokojem.
Mourtun:
Niziolek nie wstydzil sie swej nagosci, wszak elfka tez byla naga wstal i podszedl do niej siadajac obok. Polozyl dlon na jej dloni i spojrzal w oczy. - Zabujałem sie od pierwszego wejrzenia. Moze moje zachowanie bylo niestosowne, ale czlowiek zakochany robi glupoty. - tlumaczyl sie. - Wierze ze oni cie uratuja, wierze w Nikolaja! - mowil z niekryta fascynacja wojownikiem. - Nie chcialem cie zaliczyc. - powiedzial spokojnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej