Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Rodred:
// Gdybym krzywdził za każdy błąd to już byś nie żył... Domek Shani, rzeczywiście jest nie daleko, ale nie aż tak żebyś był w stanie tam dokrzyczeć. A i to co się stało, stało się w nocy nie za dnia. Może powinieneś sobie zrobić przerwę i wrócić jak będziesz jasno myślał?
Obudziłeś się o świcie. Czujesz się beznadziejnie. Palący bul w klatce i odór gnijącego mięsa również z niej. Widzisz, że rana już przynajmniej zaskorupiała jest cała zaropiała.
// Otrzymujesz karę - jeden finiszer.
// 6:00
Spałeś zaledwie 4 godziny gdyż obudził cię znajomy już tętet kopyt.
Mourtun:
//Nie no spoko, poprostu już się lekko gubie w tej wyprawie bo myśle jak najszybciej dotrzec do tych wojow. Myslalem ze uda mi sie ich noca znalezc a tu jeb od ghula po ryju i zakazenie :( Cholernie mnie to wciągnęło i ciężko mi racjonalnie podejmować decyzje
Gdy niziołek usłyszał znajomy tętent kopyt zaczął się czołgać w stronę traktu pokrzykując w strone wojów. - Wojownicy! Tutaj jestem! To ja. Niziołek! Pomóżcie. Nie moge chodzić!
Rodred:
// Już Ci to raz mówiłem, że jesteś zbyt porywczy.
Udało ci się wyczołgać choć z dużym trudem. Nie byłeś jednak w stanie dość głośno krzyknąć, żeby cię usłyszeli. Zobaczyłeś jak pędzą jakieś 100 metrów od ciebie mniej więcej w stronę domku Shani.
// Tym razem myśl a nie działaj pochopnie.
Mourtun:
//100m ale obok mnie czy 100m po prostej i jada na mnie? Bo tak troche nie mam co zrobić, a nie chce przypadkiem spalić las jak zrobie to o czym myśle. Tak w ogole to jak wysoko sa korony drzew?
Rodred:
//Jadą obok. Korony drzew są na wysokości ponad 10 metrów. Zawsze możesz mnie dopytywać. Lepsze to niż pochopna decyzja.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej