Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Mourtun:
Niziołek nabrał tyle mocy ile dał rady, skierował ręce w górę i gdy wojownicy byli na linii z niziołkiem rzekł cicho. - Heshar! - po tym zebrał wszystkie siły i krzyknął - Tutaj! - gdy ogień zniknął starał machać się łapkami.
Rodred:
Zobaczyłeś jak najbardziej krańcowy wojownik spojrzał w twoją stronę. Wskazał cię palcem i coś powiedział. Po chwili pięciu jeźdźców gnało w twoją stronę.
6:08
Mourtun:
Niziołek usiadł spokojnie i czekał aż panowie wojownicy przyjadą do niego. Nie miał siły już się wydzierać.
Rodred:
Otoczyli cię i zeskoczyli z koni. Jeden z nich spostrzegł spalonego ghula.
- Ghul Stwierdził.
- Kiedy to się stało? Zapytał drugi widząc twoją ranę.
- Co z Riną?! Zapytał wódź podchodząc bliżej mając gdzieś twój stan zdrowia i będąc złym.
- Musimy zabrać go do miasta bo umrze nie tyle od jadu co od ran. Stwierdził ten, który oglądał Rinę.
Mourtun:
Nziołek ucieszył się lecz nie miał sił się uśmiechnąć. ZNOWU. Czy to nie dziwne że ciągle wpada w kłopoty i obrywa? Taki już widać jego los. Spojrzał na wojowników i mówił bardzo poważnie. - Kilka godzin temu, chciałem was odnaleźć nocą i tak mnie jakoś pierdolnęło, można powiedzieć że otarłem się o śmierć. Ale olać moje zdrowie. Mam wam coś BARDZO ważnego do przekazania, lepiej usiądźcie. I głównie dla tego nie możemy nigdzie jechać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej