Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Alchemik druidowi bratem

<< < (77/119) > >>

Mourtun:
Niziołek nabrał tyle mocy ile dał rady, skierował ręce w górę i gdy wojownicy byli na linii z niziołkiem rzekł cicho. - Heshar! - po tym zebrał wszystkie siły i krzyknął - Tutaj! - gdy ogień zniknął starał machać się łapkami.

Rodred:
Zobaczyłeś jak najbardziej krańcowy wojownik spojrzał w twoją stronę. Wskazał cię palcem i coś powiedział. Po chwili pięciu jeźdźców gnało w twoją stronę.

6:08

Mourtun:
Niziołek usiadł spokojnie i czekał aż panowie wojownicy przyjadą do niego. Nie miał siły już się wydzierać.

Rodred:
Otoczyli cię i zeskoczyli z koni. Jeden z nich spostrzegł spalonego ghula.
-  Ghul  Stwierdził.
-  Kiedy to się stało?  Zapytał drugi widząc twoją ranę.
-  Co z Riną?!  Zapytał wódź podchodząc bliżej mając gdzieś twój stan zdrowia i będąc złym.
-  Musimy zabrać go do miasta bo umrze nie tyle od jadu co od ran.  Stwierdził ten, który oglądał Rinę.

Mourtun:
Nziołek ucieszył się lecz nie miał sił się uśmiechnąć. ZNOWU. Czy to nie dziwne że ciągle wpada w kłopoty i obrywa? Taki już widać jego los. Spojrzał na wojowników i mówił bardzo poważnie. - Kilka godzin temu, chciałem was odnaleźć nocą i tak mnie jakoś pierdolnęło, można powiedzieć że otarłem się o śmierć. Ale olać moje zdrowie. Mam wam coś BARDZO ważnego do przekazania, lepiej usiądźcie. I głównie dla tego nie możemy nigdzie jechać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej