Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Alchemik druidowi bratem

<< < (71/119) > >>

Mourtun:
- Wydaje mi sie, a zwykle mam dobre przeczucia ze ona zostala poprostu przez nich przygarnieta jak byla mala. Ale mniejsza o to, jest elfka, dzieckiem lasu, czy to niczego nie zmienia? - zamyslil sie na chwile patrzac w gwiazdy. - Co to byla za zielona energia? Czy to samo zregenerowalo mi noge? Czy teraz bedzie miec zielone pluca? Mam tyle pytan. - mowil powoli i spokojnie. - Sprawdzimy co z Rina czy zyje? Moge jakos wspomoc jej szanse na przezycie? - pytal z nadzieja w glosie.

Rodred:
Widzisz jak Torm już jakiś czas temu poszedł do domku. Ze środka wylewała się krew wiec pewnie sprzątał.
Nogę zregenerowało Ci drzewo. Wiec nie, ona nie będzie mieć roślinnych płuc. Teraz Rinie może pomuc tylko drzewo. Ono nawet zmarłych może obudzić. Mogła by być nawet driadą. Drzewa nie pomogły by jej jak by im szkodziła. Nie znam tych wojowników ale pewnie to dranie jak wszyscy inni kłusownicy. Jak chcesz to idź zobacz co z Riną.  Powiedziała beznamiętnym tonem.

Mourtun:
- Jak sprawdzic czy szkodzi drzewom? Poprostu jej zapytac? A jesli by tak bylo jak mowisz to jak mozna odkupic jej winy? Zalezy mi na jej zyciu. - mowil z nadzieja w glosie.

Rodred:
- Przynieś mi dowód na to, że ci wojownicy nie są tacy źli jak się ich maluje to Rina przeszyje.  Po chwili dodała.
- Już jej nie zapytasz. Właśnie umarła. Drzewo będzie trzymać jej duszę jeden dzień wiec tyle masz czasu żeby przynieść mi ten dowód.

Mourtun:
Coooo...? - nie mogl uwierzyc w to co usłyszał. Czul sie jakby dostal obuchem w glowe. Jego mozg wlasnie byl w kawaleczkach. Rozdziawił usta a w jego oku pojawiła się jedna, jedyna, szczera łza. - Nie wierze... Mow szybko, jakiego chcesz dowodu, nie mam czasu... - mowil z pospiechem, lekko lamiacym sie glosem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej