Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Rodred:
- Już mówiłam. Powiedziała i wydęła wargi niezadowolona z tego, że jej nie słuchasz.
Mourtun:
- Wyruszam natychmiast! Bywaj! Pozegnaj Torna! - wybiegl z pod domku driady noca, prosto w las. Gdy byl w nim wolal. - Panowie wojownicy! Potrzebuje was! Gdzie jestescie? Przybadzcie!
Rodred:
Szedłeś już przez całkowicie ciemny las. Wygląda on bardzo mrocznie. Nie wiedząc jak zaszedłeś z powrotem na miejsce spotkania. Tam gdzie polowały wilki. Nie wiesz czy ktoś cię słyszał, ale gdy w końcu zamilkłeś usłyszałeś, że dochodzą cię jakieś dziwne dźwięki stamtąd. Jak by rozrywane mięso. Długo tak stałeś kiedy w końcu ujrzałeś jakiś ciemny kształt, który w tym momencie przestał się ruszać. Wszystkie dźwięki zamilkły. Czujesz, że cię ktoś obserwuje..
Mourtun:
Wojaki czy bandyci? Kto to wie, trzeba to zrobic ostroznie... - nabral mocy co by walnac ogniem w naglym momencie i powoli na ugietych nogach kierowal sie krzakami w strone postaci. - Alchemik druidowi bratem. - rzucil od tak z dupy zeby zmusic ta postac do wypowiedzenia czegokolwiek. :)
Rodred:
// Naprawdę? Słyszysz, że coś rozrywa mięso i próbujesz z tym gadać? W środku ciemnego lasu?
Usłyszałeś krótki ryk. To coś zbliżyło się do ciebie w ciągu ułamku sekundy. Poczułeś straszliwy ból w klatce piersiowej. W następnej chwili byłeś już w powietrzu. Przeleciałeś dobre pięć metrów kiedy plecami uderzyłeś w drzewo. Leżysz pod nim i widzisz jak to coś z zawrotną prędkością biegnie w twoją stronę. Czujesz, że nie możesz ruszyć nogami.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej