Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Rodred:
Zdecydowanie cię złapała i odsunęła od siebie patrząc Ci gniewnie w oczy. Stoicie tak chwilę i czujesz jak jej paznokcie wbijają Ci się w ramiona. Kiedy nagle jej wzrok jakby rozjaśniał, uśmiechnęła się i cię przytuliła. Z racji twojego wzrostu byłeś jej na wysokości piersi więc było Ci nader przyjemnie. Staliście tak dobrą chwilę. Zobaczyłeś jak gałęzie drzewa się unoszą w górę.
Shani odsunęła się i usiadła na hamaku robiąc Ci miejsce koło siebie.
- Kim tak w ogóle jest ta cała elfka? zapytała.
Mourtun:
Niziolek cieszyl sie ze driada nie jest juz zla. Przytulil ja mocniej, bylo mu nader przyjemnie i wesolo. Tak mieciutko, milutko. Gdy go puscila, usiadl obok niej i patrzyl sie przed siebie.
- Na imie ma Rina, jest swietna luczniczka lecz do ciebie jej pewnie wiele brakuje. - pogladzil ja po ramieniu. - Jest piekna, zbyt wiele o niej nie wiem ale jestem zaduzony po uszy. -spojrzal jej w oczy. - Jutro wyruszam Shani! Czy ona bedzie tutaj bezpieczna? - zapytal.
Rodred:
- Jak przeżyje i Ci wojownicy nie będą jej szukać to będzie bezpieczna. Dokąd jedziesz?
Mourtun:
- Zamierzam wraz z tymi wojownikami udac sie do druidow, mam nadzieje ze pojda ze mna. Tutaj narobili by tylko klopotow i niepotrzebnego chaosu. - przytulil kobiete jeszcze raz po czym zapytal. - Jakie ma szanse na przezycie? Nie mozna by jej wsadzic do tego... drzewa? - zapytal lagodnie.
Rodred:
Odczułeś, że niechętnie przyjmuje twoje kolejne przytulasy.
- Raczej nikłe o ile jeszcze żyje. I nie można jej wsadzić do drzewa bo wspiera tamtych wojowników, więc szkodzi lasowi a więc też mnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej