Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Rodred:
Widzisz, że Shani skończyła szyć. Wstała i ruszyła do wyjścia rzucając przybory w kąt.
- Nie wiem czy przeżyje. Powiedziała ze złością i wyszła. Torn się zebrał i wyszedł za nią.
Mourtun:
Niziołek spojrzał na Rine by ocenić w jakim jest stanie, obszedł ją wokół przyglądając się. Chciał mieć pewność czy biedaczka przeżyje, nie chciał mieć jej na sumieniu. Podszedł do niej pogłaskał ją po policzku i szepnął cicho - Kocham Cię! Po tych słowach skierował się do wyjścia.
//Tak więc w jakim jest stanie? :)
Rodred:
Rina wygląda jak trup. Jest zimna i nie przytomna. Przynajmniej nie jest blada tylko czerwona od zaschniętej już krwi.
Wyszedłeś na zewnątrz. Zobaczyłeś, że Shani leży zmęczona na hamaku patrząc się w niebo. Obok niej siedzi Torn z miską wody i liściem myjąc ją. Oboje są przygnębieni.
Mourtun:
Niziołek spojrzał w niebo by zobaczyć jak z czasem, która mniej więcej może być godzina po tym podszedł pod hamak. Stanął obok nich i powiedział spokojnym, przepraszalnym głosem. - Shani! Możemy porozmawiać?
Rodred:
Widzisz, że niebo jest gwieździste. Pewnie jest około 23.
Shani popatrzyła na ciebie niezadowolonym wzrokiem.
- O co chodzi?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej