Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Mourtun:
- No dobra, zaufam ci! - jak kazała tak zrobił, rozchylił ranę i dziwił się że elfka wciąż żyje pomimo tego że grzebie się jej w płucu. Zaufał driadzie i miał nadzieję że uda im się uratować Rinę.
Rodred:
Po chwili wróciła i do płuca wlała jakąś dziwną substancję po czym szybko zamknęła płuco i zaczęła je szyć. Przez ten czas miałeś okazję przyjrzeć się wnętrzu Riny. Cóż nie takie wnętrze chciałeś poznać, ale lepsze to niż nic. Zobaczyłeś co podtrzymuje ją przy życiu i tak męczy Shani. Jakaś zielona energia wypełnia jej wnętrze ale widzisz, że słabnie wraz z Shani. W końcu płuco zostało zszyte. Shani ułożyła ręce nad raną w ciele i tchnęła w nią energią. Zobaczyłeś jak pomniejsze żyły się schodzą i łączą a krwawienie trochę ustaje. Wreszcie wyciągnęła ręce z rany i... zemdlała wywracając się na podłogę. Widzisz jak rana znów zaczyna krwawić. Koło ciebie leżą przybory do szycia.
Mourtun:
//Przecież nie zszyje jej bo nie mam umki odpowiedniej!
Niziołek widząc co się stało szybko krzyknął. - TORN! Chodź tu! Pomóż mi! Shani zemdlała. - złapał za przybory do szycia i spojrzał co by tu mógł nimi zrobić, niestety nie potrafił szyć ran, nie nauczono go tego na uniwersytecie Valfdeńskim.
Rodred:
// A kto Ci każe ją szyć? Znowu myślisz szablonowo. Jak podsunę Ci nóż to ją zadźgasz?
Widzisz, że Torn szybko wpadł przez "drzwi". Jeden rzut oka wystarczył mu, żeby rozeznać się w sytuacji. Podbiegł do Shani, uniósł ją i dał jej kilka razy z liścia w końcu ją budząc. Nie zrobiłeś tego sam przez co straciliście kilka cennych sekund a Rina kilka kolejnych litrów krwi. Obudzona szybko się zebrała i wyrwała Ci przybory z ręki biorąc się do szycia.
Mourtun:
//Znaczy sie... Czułem że jak zajme się Shani to mnie znow opieprzysz ze robie zle a Rina umrze... Nie zadzgam ;[
- Uff... Ale mi napędziłaś stracha Shani! Co mam teraz robić? - zapytał szybko. Ogółem to przyglądał się całej sytuacji i starał się wyciągnąć wnioski oraz ewentualną naukę z tego.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej